Robert Kotick, czyli Bobby kontra wapnaki
August 6th, 2009CEO firmy Activision Blizzard, Inc – Robert Kotick – poniekad znana postac rynku gier komputerowych, w jednym z wywiadow oswiadczyl, iz gdyby to od niego zalezalo, gry kosztowalyby jeszcze wiecej. Smiale podejscie i przede wszystkim slowa – slowa na ktore chyba nie pozwolilby sobie zaden powazny CEO firmy, nawet jezeli dokladnie tak by myslal.
Niektorzy dopatruja sie sensu w tej wypowiedzi – w sumie jako prezes i CEO firmy, powinno mu zalezec na jak najwiekszym zysku firmy – jest to w interesie akcjonariuszy spolki. Z ta teza mozna sie zglodzic. Gorzej byloby sie zgodzic czy podwyzszanie ceny zwieksza zysk firmy czy tez powoduje spadek sprzedazy, powieksza skale piractwa, co doprowadza do zmniejszenia zyskow firmy. Jeszcze trudniej zgodzic sie czy osoba znajdujaca sie na samym szczycie firmy powinna wyglaszac takie komentarze czy czasem nie powoduje to ogromnych strat wizerunkowych dla firmy. Spolecznosc komputerowa i spolecznosc internetu potrafi byc pamietliwa i emocjonalna. Niejeden serwis czy firma przekonaly sie, ze nie nalezy z nia zadzierac, bo moze skonczyc sie to katastrofalnie. A nikt nie chce byc traktowany jak dojna krowa czy tez z brakiem szacunku.
Inna sprawa to to czy slowa prezesa spolki Activision Blizzard maja w ogole jakis sens. Nie wierze, ze Pan Kotick nie ma wladzy w firmie oraz wplywu na kluczowe decyzje odnosnie wydawanych tytulow. Co to znaczy “gdyby to ode mnie zalezalo”? Watpie, aby cena wydawanego tytulu byla ustalana na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Nie mowie, ze pewnego dnia przychodzi prezes Bobby i mowi – a Modern Warfare’a 2-ke bedziemy sprzedawac za $100 za sztuke, ale na pewno ma lub tez – moze miec wplyw na zespol zajmujacy sie ustalaniem ceny tytulow wydawcy. Inna sprawa to to, ze najwyrazniej nasz Bobby nie zna sie na rynku na ktorym pracuje, skoro jego zespol sprzedaje gry taniej niz Robert sobie zyczy i nadal zarabia krocie.
Ja rozumiem, ze wspolczesnie wyprodukowanie gry, zwlaszcza jezeli mowa o konsolach to koszt rzedu kilku-kilkudziesieciu milionow dolarow, ale w takim wypadku wolalbym nie zastanawiac sie ile w takim razie kosztowalby bilet na film wyprodukowany przez pana prezesa, gdzie ceny produkcji i promocji to juz setki milionow dolarow – oczywiscie “gdyby to od niego zalezalo”.
Jedna z kilku podstaw istnienia piractwa jest cena, ktora mozna porownac do podatkow w panstwie. Im bardziej podatki rosna, tym wiecej osob ucieka w szara strefe i analogicznie jest z piractwem. Zwiekszasz cene, zwieksza sie piractwo, co na szczescie dla wszystkich dziala rowniez w druga strone.
Swoja droga zastanawia mnie kto trzyma takiego CEO na stanowisku – klasycznego pana prezesa, ktory prezesuje coraz to nowej firmie, a ktorego porownac chyba mozna tylko do bylego prezydenta Bush’a. Robert Kotick znany jest bowiem z “ciekawych” wypowiedzi okreslajacych jego podejscie do rynku i klientow – np. jego niechec do tworzenia nowych gier uzasadnia tym, ze nie jest zainteresowany tworzeniem czegos, z czego nie ma pewnosci, ze bedzie moglo byc latami eksploatowane, na kazdej platformie i powodowalo tworzenie kilkuset milionowych sequeli. I tak przy okazji – Pan Robert poprzednio byl CEO Activision – czy czasem firma ta nie miala bardzo powaznych klopotow i chylila sie ku upadkowi? Za rzadow pana prezesa nalezy dodac!






