Think like me or shut the fuck up
Internet – wspanialy wynalazek, w ktorym kazdy moze byc anonimowy, w ktorym kazdy moze wyglosic swoja opinie – medium wolne, swobodne dla wszystki – or is it?
Okazuje sie, ze internet jest bardziej przyziemny niz by sie wydawalo – przynajmniej mi. Kilka spraw bowiem wzbudzilo we mnie pewne przemyslenia odnosnie wolnosci internetu.
Smieszne jest to, jak ludzie widza w Google bojownika o wolnosc i the american way of life. Kiedy do opinii publicznej dotarlo, ze Google postanowil “ocenzurowac” Chiny, wybuchla wielka burza. Bo jak to – Google i cenzura? Przeciez to takie nieamerykanskie – “the land of freedom” itp. Moze nie jestem zachwycony posunieciem, ale rozumiem przeslanki powodujace Google w podjeciu takiej, a nie innej decyzji. Rzad Chin jest jaki jest, a bez odpowiednich “ciec” Google nie mogloby dzialac na tym rynku.
Ale nie o tym dzisiaj. Zacznijmy od kwestii najbardziej aktualnej.
Uczniowie liceum w Czarnkowie na jakims forum internetowym wymieniali poglady o swoich pedagogach. Za to doczekali sie nagan i grozb wyrzucenia ze szkoly. Ok – pewnie teraz wspominacie wszystkie afery z uczniami gimnazjow-liceow, jakie zostaly naglosnione ostatnimi czasy. Agresja, prowokowanie, nagrywanie zajsc aby zaszkodzic nauczycielom, to tylko wierzcholek gory. Ale tym razem mamy do czynienia z czyms “lzejszym”. Nie chodzilo o wyzywanie nauczycieli od kurew itp. Rzeczypospolita zamiescila cytaty wypowiedzi z forum.
“Nauczyciel od w-f ciągle siedzi w swoim kantorku. Łatwiej trafić szóstkę w totka niż spotkać go na lekcji”
“Na geografii jest jak w Szymon Majewski Show. Tylko prowadzący śmieje się z własnych dowcipów”
“Kaczor na prezydenta, Kaczka (jedna z nauczycielek – red.) na jego kochankę”
“Fantom, na którym ćwiczyliśmy na PO sztuczne oddychanie, jest jak lala z sex shopu”
“… (tu pada nazwisko nauczycielki – red.) jest niezła i nosi fajną bieliznę, ale na lekcjach nie ma nic do przekazania
“Nowa teoria matematyczki? – Kula ma wierzchołki!!!”
Ja nie widze w tym nic zdroznego, nic obrazliwego. Dyrekcja udaje wielkiego dobrego wujka, twierdzac, ze kara uczniow wypowiadajacych sie m.in. powyzej to wywazona reakcja, dzieki czemu sprawa nie trafi na policje. Na policje, za co? Za wyrazanie nieprzychylnych opinii? Ja wiem jak ma wygladac wolnosc mediow wedlug PiS’u, ale czyzby plaga “jedynie prawidlowego”, “chrzescijanskiego” myslenia rozpleniala sie az tak bardzo?
Sprawa druga – Wikipedia. Slyszeliscie kiedys o “Swiecie steka i loda” [Steak and blowjob day]? Nie? Ja tez nie, ale w 2002 roku w jednej ze stacji radiowych za oceanem podczas jednego z eventow zostalo wymyslone wlasnie takie swieto, jako meska odpowiedz na, badz co badz bardzo kobiece Walentynki. Poczatkowo mialo byc 20 marca, ale z czasem termin zmieniono na marca 14 – dokladny miesiac po “oryginalnym” swiecie.
Pomysl takiego swieta moze byc nieciekawy, niesmaczny, ale fakt pozostaje faktem, ze swieto ma 4 lata. Na wolnej encyklopedii Wikipedia pojawil sie stosowny wpis opisujacy swieto. Artykul zostal oznaczony w kolejce do szybkiego skasowania. Czemu? Trudno powiedziec – w dyskusji toczacej sie odnosnie propozycji skasowania artykulu osoby bedace “za” nie potrafily podac rzeczowego powodu – zwyczajnie pomysl takiego swieta im sie nie spodobal i uznali, ze wpisu byc nie powinno.
Przeciwnicy kasowania powody mieli znacznie bardziej rzeczowe – odpowiedni wpis istnieje na anglojezycznej Wikipedii, jeden z dyskutujacych podal takze znacznie ciekawszy powod – wpis powinien zostac, bo pokazuje zmiane stosunkow podejscia do seksualnosci czlowieka, stosunkow miedzyludzkich – ba – nawet byl zdania, iz wpis przydaloby sie rozszerzyc. Najladniej jednak wygladalo podejscie osob administrujacych serwisem – prawie wszystkie glosy przeciwko skasowaniu zostaly uznane za niewazne. Dlaczego? A powody byly rozne – przeciez zawsze sie jakis znajdzie – a to wypowiadal sie anonim, a to wypowiadajaca sie osoba nie zalogowala sie, a to bo miala za malo edycji, a to bo miala ponizej 100 artykulow. Tego samego dnia artykul zniknol – w uzasadnieniu widnialo bardzo dojrzale uzasadnienie – “bo tak”. Autocenzura dokonana.
Na koniec sprawa najmniej powazna, acz trapiaca. Plagiaty. W internecie istnieje wielu “advanced” designerow, ktorzy maja ciekawa opinie na temat plagiatowania designow. Nie mam nic do designerow – naprawde – wielu z nich jest naprawde na poziomie, potrafia stworzyc cos naprawde dobrego – ale jednej rzeczy nie moge przebolec – ich podejscia do plagiatow.
Istnieje kilka cienkich granic – m.in. pomiedzy calkowicie wlasnym pomyslem, a inspiracja i pomiedzy inspiracja, a plagiatem. Z czasem, im wiecej siedza owi tworcy “w branzy”, tym zdaja sie mniej widziec te granice.
Problem wynikl znowu w przypadku SprawnegoMarketingu, a A List Apart. Powstala opinia iz design SM jest plagiatem tego drugiego. I przyznac trzeba, ze tworcy nie postarali sie o cos zupelnie oryginalnego – inspiracja byla naprawde duza [a na naprawde upartego mogla zakrawac o plagiat]. Tworcy wzieli sobie do serca uwagi, ktore pojawily sie w komentarzach i design czesciowo sie zmienil. Konkretniej – top. Glosy jednak nie ucichly – dla niektorych strona to nadal plagiat i prawdopodobnie nic tego nie zmieni.
Nie mowie, ze designy sa zupelnie rozne, ale gdzie ten plagiat? Co o nim stanowi? Czy chodzi o 3-kolumnowy uklad? Czy o poziome menu? A moze o to, ze wyszukiwarka jest na samej gorze prawej kolumny? Design SprawnegoMarkietingu nie jest oryginalny – to fakt, inspiracja A List Apart jest widoczna – to tez fakt, ale ludzie – nie przesadzajmy z rzucaniem oskarzen o plagiat.
Sprawe komentuje Riddle – komentuje bez mozliwosc odniesienia sie dojego opiniii – “Wyłączyłem komentarze, bo to nie ma być huzia na Józia tylko głos w sprawie – uważam, że autor przesadził.“. Juz nie pierwszy raz tak konczy sie jego opinia na jakis temat. Bo w komentarzach moga pojawic sie rozne glosy, bo ludzie moga sie zaczac klocic, bo post moze byc flame’mem.
W internecie nie ma cenzury – internet jest niezalezny. Tak przynajmniej wyglada w teorii i umyslach ludzi wierzacych w taka jego idee. Pozwala “uciekac” z kraju, w ktorym za inna wiare, poglady, przekonania ludzie sa torturowaniu, zamykani, zabijani. Pozwala pokazac swoj poglad na temat przesladowan, absurdow zycia, niesprawiedliwosci, nietolerancji czy dochodzenia debili do wladzy.
W prawdziwym zyciu jednak wszystko wyglada inaczej – nie jestesmy ani anonimowi, ani wolni. Nadal zyjemy w realnym swiecie, poza metrami kabli, swiatlowodow, ukladow scalonych i ten, ktoremu nie bedzie podobala sie nasza wirtualna opinia moze nas znalezc i ukarac. Bo nie myslimy tak jak on. To boli. Ale boli tez cos jeszcze, znacznie bardziej – autocenzura. Internet sam sie cenzuruje – nie przez wladze panstw totalitarnych, a przez czlonkow spoleczenstw internetowych. Wolne medium ma wpisane w swoja idee blad, trudny do eliminacji, niemozliwy do usuniecia, trudny do rozwiazania – czlowieka, a z nim nienawisc, nietolerancje, glupote.





March 16th, 2006 at 01:10
Odniosę się do kawałka w którym piszesz o mojej decyzji.
Czy mam wylistować elementy, sposób napisania CSS, ułożenia treści, żebyś uwierzył, że autor strony palcem nie kiwnął przy wykonywaniu designu? To nie jest inspiracja… inspiracją jest skorzystanie z kolorów i designu, ale całkowite przebudowanie strony. A nie zerżnięcie wszystkiego, łącznie ze stylem logo i topmenu z bulletami pośrodku. ALA znam na pamięć i autor SM poczynił tylko minimalne poprawki, które do tego wyglądają paskudnie.
—–
Komentarze wyłączyłem, bo mam takie prawo. Pliz, błagam, nie mówcie mi co mam robić ze swoim blogiem, bo to już zakrawa o parodię. Nie chciałem, żeby na autora się rzucono i zmieszano go z błotem, a uwierz – tak by się stało, po tym co do mnie na JID przyszło prywatnie jako komentarz. Nie chciałem i miałem do tego prawo. Jeśli wyłączanie komentarzy nazywacie cenzurą, to popukajcie się (wszyscy Ci którzy tak uważają) w głowę. Wiele znakomitych, tych TOP-W-OGÓLE blogów nie ma komentarzy, a są cholernie poczytne i cholernie interesujące. Jeszcze raz apeluję – nie mówcie mi jak mam prowadzić bloga. Nie jestem metafiltrem tylko człowiekiem, który miał taką a nie inną myśl i do jasnej anielki miał prawo rzucić ją w przestrzeń bez możliwości dyskusji face – to – face. Nie dlatego, że ja wiem lepiej – dlatego, że uważam, że inni nie potrafili by się zachować – co pokazywali mi wielokrotnie. Dlatego że uważam, że mam wolną wolę i ją wyraziłem. Moja i nie oddam, po prostu. Nikomu jej nie narzucam – kto tak myśli, ten bałwan.
Komentarze będę zamykał w działach Hell i większości Przemyśleń, bo mam, jeszcze raz powtórzę – takie prawo jako jednyny autor mojego kochanego bloga. Na którym ostatnio piszę o standardach sieciowych a takie wtrącenia nie są „ja wiem kurde lepiej” tylko offtopikami, które nie interesują 75% czytelników riddle.jogger.pl. Mam nadzieję, że wszyscy malkontenci teraz pojęli. Wrr.
March 16th, 2006 at 05:06
Wylaczaj wylaczaj – ja nie mowie, zebys nie wylaczal – prawo masz – korzystaj. Co nie zmienia faktu, ze takie praktyki mi nie pasuja.
Obiecalem sobie, ze na shwsite nigdy nie wylacze komentarzy, nie bede ich kasowal – no chyba, zeby byly bez sensu, spamem czy czyms w tym stylu. Pozostale – niech sobie beda – jezeli ktos nie potrafi sie zachowac – a w dupie go mam – to jego problem. Ja uwazam sie za wyzszego intelektualnie i ci z mojego poziomu i powyzej zauwaza kto ma wiecej w czaszce.
To ze ktos jest debilem, ma skrajnie inne zdanie nie sprowokuje mnie nigdy do skasowania czy wylaczenia komentarzy. Mam przynajmniej taka nadzieje. Jedyna rzecz na jaka moge sobie pozwolic w takiej sytuacji to po prostu zaprzestanie dyskusji – jak z reszta robilem np. po wymianie pogladow z Cobra.
Co do Marketingu i A List Apart – po twoim komentarzu rzucilem okiem na css’y i kod obu ston – still nothing – nadal nie widze plagiatu..
March 16th, 2006 at 13:41
Boże, eshaw, porównaj typografię i układ strony. Wszystko jest zerżnięte na zasadzie „teraz robię czcionkę szeryfową o takiej wielkości, bo tka zrobili na ALA”, „teraz robię searcha w tym miejscu o takiej wiekości i kolorach bo tak wygląda na ALA”.
March 17th, 2006 at 00:57
nawet jezeli jest tak jak piszesz to posluchaj sam siebie – to teraz ALA ma patent na stosowanie szeryfow? albo na umiejscowienie wyszukiwarki?
bo zalezy jak na to patrzec, ale na ALA wyszukiwarka jest, powiedzmy, w prawym gornym rogu i.. kurcze – u mnie tez..
to, ze ktos zrobi strone z pozioma nawigacja i czcionka szefyrowa w niej + wybije sie [serwis stanie sie znany] nie oznacza jego patentu czy praw autorskich do takiego rozwiazania. powoli stajemy sie bardziej debilni od amerykanskiego prawa patentowego.
design sprzed 15 marca byl, delikatnie powiedziawszy kontrowersyjny – przyznaje – teraz? no kidding – jezeli mozna o czyms mowic, to o inspiracji. moze nie jest to cos czym trzeba sie chwalic naokolo, ale nie jest tez rzecza naganna.
boze – masz stworzyc lay, chodzisz sobie po necie i -bum- trafiasz na strone, ktora ma np. poziome menu, albo zastosowana pewna czcionke. i mowisz sobie – wow – fajny pomysl, ze tez ja o tym nie pomyslalem! i co – i w dupie z tym pomyslem, bo to juz ktos zrobil i pomysl czcionki szeryfowej w nazwach kategorii jest juz zajety?
fajnie jest miec cos oryginalnego, cos czego ktos inny nie ma, cos co sie wyroznia, ale nie wymagajmy tego od kazdej strony.
swoja droga przypomina mi sie taka smieszna sprawa z przeszlosci – pietrine tez kiedys ktos oskarzyl o plagiat – bo mial taka fajna stronke we flashu i 2advanced tez mialo stronke we flashu – i co? i pewnym osobom zal dupe sciskal, to mowili, ze plagiat.
odnosze wrazenie, ze chodzi tutaj o obrone terytorium. ktos “naruszyl” terytorium “wyznawcow” A List Apart i emocje biora gore. w takim momencie nie ma dobrego rozwiazania. nawet jezeli design zupelnie by sie zmienil pojawilyby sie glosy w stylu “ciekawe z kogo teraz zerzneli”, “ta – pokazalismy im – sie przestraszyli to zmienili wyglad”. a najlepiej jakby serwis zupelnie zniknol – satysfakcja wygranej bylaby jeszcze wieksza.
March 17th, 2006 at 11:40
[...] Think like me or shut the f*** up — ciekawy post na blogu shwsite.org. Autor oprócz tego, że pisze o naszej sprawie, to poruszą też kwestię wprowadzania samocenzury przez społeczność internetowe. W komentarzach widać niekonsekwencję w ocenie Piotra Petrusa (Riddle): Riddle: Czy mam wylistować elementy, sposób napisania CSS, ułożenia treści, żebyś uwierzył, że autor strony palcem nie kiwnął przy wykonywaniu designu? (…) SHW Co do Marketingu i A List Apart – po twoim komentarzu rzucilem okiem na css’y i kod obu ston – still nothing – nadal nie widze plagiatu.. Riddle: Boże, eshaw, porównaj typografię i układ strony. Wszystko jest zerżnięte na zasadzie „teraz robię czcionkę szeryfową o takiej wielkości, bo tka zrobili na ALA”, „teraz robię searcha w tym miejscu o takiej wiekości i kolorach bo tak wygląda na ALA”. [...]
March 18th, 2006 at 17:03
Jeśli piszesz o ‘poziomym menu’, ‘wyszukiwarce w prawym górnym rogu’ itp – to za takie argumety dziekuję. Jeśli ktoś kopiuje w skali _1:1_ całą stronę wizualną projektu – co zrobił SM – to jak to nazwiesz? Inspiracją? Nie bądźmy śmieszni. Istnieje coś takiego, jak prawa autorskie i ich przestrzeganie. Logiczne, że nikt sprawnych marketingowców ścigać o to nie będzie, ale niesmak jest i to spory.
Inspiracją może być onet względem yahoo – ale to w ramach normalnego rozwoju sieci. Natomiast SM wykorzystało bez żadnego pozwolenia całą stronę wizualną i funkcjonalą ALA.
March 18th, 2006 at 23:45
przykro mi fly, ale poslugujesz sie terminami, ktorych znaczenia najwyrazniej nie znasz. prawo autorskie? a gdzie ty tu widzisz zlamanie prawa autorskiego?! wiesz w ogole na czym rzeczywiscie polega prawo autorskie i jakie autorowi dziela przysluguja prawa?
kod nie zostal skopiowany, grafika nie zostala skopiowana – a prawo autorskie [ang. _copy_right] przede wszystkim odnosi sie do tego.
to, ze ALA sobie stworzylo taki, a nie inny design czy taka, a nie inna funkcjonalnosc nie daje jej _parentu_ na obie te rzeczy. a chyba z pojeciem patentu mylicie prawo autorskie.
kazdy moze wziasc i stworzyc obraz podobny, nawiazujacy do dziela slynnego malarza i nie lamie prawa doputy, dopuki nie wykorzystuje dziela samego w sobie bez pozwolenia tworcy/wlasciciela praw autorskich, ani nie probuje podszywac sie tym samym pod tworce [tzn. oklamac ludzi, ze to on jest tworca dziela "oryginalnego"].
a “lekka” nutke teorii spiskowych czuc, jezeli ktos uwaza, ze SM probuje podszywac sie pod ALA.
ani leonardo da vinci nie mial patentu na portrety kobiet z dlugimi, ciemnymi wlosami, ani michal aniol nie mial patentu na wielkie kopuly, ani happy cog nie ma patentu na ogolny wyglad serwisu na przykladzie A List Apart czy zastosowane rozwiazania wizualne.
tak wiec jezeli ktokolwiek mialby prawne podstawy do jakiegokolwiek pozwu sadowego przeciwko komukowiek, to osoba ta jest wlasciciel/wlasciciele sprawnego marketingu, w zwiazku o bezpodstawne oskarzenie o dokonanie plagiatu. czy wam sie to podoba czy nie.
swoja droga smiac mi sie chce kiedy patrze na tak skrajna wybiorczosc sadow coponiektorych..
March 19th, 2006 at 09:46
Terminami, których nie znam? Podaj mi je (mówisz w liczbie mnogiej).
Pomińmy wątek prawa autorskiego – prawnikiem nie jestem, na prawie się nie znam, ale jak sam wiesz – prawo w polsce często zaskakuje, więc słownikowe definicje też nie są adekwatne do rzeczywistości w tym przypadku..
Dyskusja jest generalnie bezcelowa. Twoim zdaniem layout SM był inspiracją – dla mnie był to plagiat i strzał w stopę panów z SM (zresztą opinie w sieci są niestety dla nich bardzo podobne). Nie był to może plagiat w rozumieniu prawa, ale w realiach tak.
I jeszcze jedno.. Odrzućmy na bok prawne definicje – i powiedz mi, jak widzisz tą sprawę? Nadal to inspiracja i panowie z SM są mili i fajni? Miałeś kiedyś przypadek, że ktoś skopiował w 95% Twoją pracę i promował nią siebie/swoje usługi?
Nie mam alergii na nich, podchodzę do wielu takich spraw z dystansem, ale nie jestem w stanie zrozumieć człowieka, autora ksiązki – nazywającego się specjalistą od emarketingu, który do własnej promocji (autorskiej książki) nie używa autorskich rozwiązań. Co więcej – chodzi tutaj o serwis www, który jest z pewnością główną drogą promocji.
March 19th, 2006 at 14:45
Jak widze ta sprawe? Sprawe widze dwojako – pierwszy design nie podobal mi sie patrzac z perspektywy ktora podajesz – tzn. promocji siebie, ksiazki – badz co badz – taki wybor, kontrowersyjnego desingu, nie jest zbyt dobrym sposobem reklamy – pozostawia zawsze pewien niesmak, zwlaszcza u ludzi silniej zwiazanych z rynkiem. Fakt, ze od strony prawnej sprawa jest najpewniej czysta, to od strony odbioru strony/serwisu/osoby juz nie jest tak rozowo.
Do aktualnego designu juz zastrzezen nie mam – jak juz powiedzialem – ani ALA ani zaden serwis nie ma patentu na takie a nie inne rozwiazanie. Czy to jezeli chodzi o umiejscowienie elementow na stronie, czy jezeli chodzi o inne rzeczy. Dzieki bogu nie zyjemy w “Ameryce”, gdzie mozna sobie opatentowac proste, intuicyjne algorytmy i niszczyc tym samym wolny rynek. Mnie po prostu krew zalewa, kiedy odzywaja sie glosy, w tak jak powiedzialem – obronie swojego terytorium. Serwis “narusza terytorium” ich ulubionego serwisu – zaraz wytykaja mu najmniejsze przejawy inspiracji, zapozyczen itd. Inne natomiast serwisy zzynaja, ale moga sobie istniec, bo je lubimy.
W mojej pracy znacznie trudniej jest o skopiowanie – wszystko dzieje sie na poziomie kodu, czesto skompilowanego i jest to trudniejsze. Tak wiec rzeczami latwymi do skopiowania, sa rozwiazania, pomysly. Nie jestem jednak na tyle jeszcze znany czy plodny, zeby spotykac sie z tego typu problemami. W “swiecie” programistow idzie to troche inaczej i wolniej niz w “swiecie” designerow/grafikow. Zgadzam sie z toba – moze to byc i najpewniej jest wqrwiajace, kiedy ktos zwyczajnie skopiowal twoje rozwiazania, nad ktorym ty siedziales dobre kilka godzin. Z drugiej strony – trzeba przyznac, ze oskarzenia o plagiat sa rzucane zbyt czesto i w wielu przypadkach bezpodstawnie. Tak wiec namawiam do umiaru, podchodzenia z dystansem i odrobina samokrytycyzmu [plus moze rowniez konsekwencja].