shw.rice
 
 

Nie mozna zgwalcic zony

Od jakiegos czasu jestem pod wrazeniem pogladow Janusza Korwin-Mikke i chociaz z pewnymi jego wypowiedziami trudno jest sie zgodzic [przynajmniej mi] – jak np. to, ze kobieta nalezy do mezczyzny czy tez do konca nieprecyzyjne stwierdzenie z tytulu [co do kary smierci jestem przeciw - jak narazie, bo musialbym sie mocno zastanowic, odrzucajac nalecialosci chrzescijanskie wpajane od dziecinstwa], to jednak wiele jego pogladow bardzo mi sie podoba – sa logiczne, sa sensowne, sa tym czego potrzebuje jako obywatel. Niestety doszedl on na razie do wniosku, do ktorego i ja dochodze, z kazdym dniem po wyborach coraz bardziej – ze 90% spoleczenstwa to idioci i nie ma co marnowac czasu, zeby ich przekonywac.

Tak czy siak polecam wywiad z nim. Aż sobie “zripowałem” wersje audio [żeby nie być zależnym od stream'a] – jak ktoś chce, to udostępnie.

25 Responses to “Nie mozna zgwalcic zony”

  1. strife Says:

    Przeczytałem cały ten wywiad dwa razy, też uważam że J.K.M mówi logicznie i mądrze, jednak nikt go nie słucha bo nikt go nie rozumie. Jeśli byłbyś tak miły i mi udostępnił będę wdzięczny.

    Pozdrawiam!

  2. shw Says:

    jkm doszedl mysli w wiekszej czesci logicznie [poza seksistowskim podejsciem do kobiet :P ], ale pociaga to za soba pewne konsekwencje – dochodzi do logicznych wnioskow – np. do takich, ze polskie spoleczenstwo jest za glupie, zeby zrozumiec, ze w wielu kwestiach on ma racje czy sie to komus podoba czy nie. wniosek bolesny, lecz logiczny.
    nagranie udostepnie jak tylko bede w wawie i podlacze lapka do netu.

  3. Potfur Says:

    Świetny wywiad. Od dawna cenię sobie poglądy JKMa i uważam je za logiczne i zrozumiałe. Cieszę się też, że nie stosuje politycznej poprawności, tylko mówi to co myśli, nie zdrabniając i nie zmieniając znaczeń. Zdanie o rodzinach patologicznych zwaliło mnie z krzesła :) .

    Wywiad oczywiście sobie zarchwizowałem.
    Jak ktoś chce go pobrać na dysk, samodzielnie, to polecam użyć GetASFStream:
    http://tetora.orz.ne.jp/forum/gasdown/download.cgi

  4. Kobra Says:

    SHW! No wiesz? Seksistowskie podejście… Mizogin?!
    Bzdury, a JKM to tłumaczy. Przeczytaj jego wypowiedzi jeszcze raz.
    No czyż naprawdę uważasz, że te wszystkie wymysły feministek służą Kobietom?
    Druga rzecz. Obrażasz mnie i Mój Kraj. KAŻDE społeczeństwo składa się z 90% miernoty i 10% jednostek wartościowych. A jeśli gdzieś są nagięcia w stronę idiotyzmu, to np. w USA.
    O tych 90% idotów, to ja odkąd nauczyłem się mówić mówię.
    Dawniej był podział kastowy i tacy idioci orali pole. Dziś im dano prawo głosu i co?
    Lepper. Giertych. Mandaryna.

  5. Zone Says:

    Witaj Shw :) Szczerze powiedziawsze zawsze lubiałem Korwina-Mikke, ale… zawsze jego wypowiedzi są jakby pod presją. Pewnie presją czasu. Gdzieniegdzie odpowiada tak, jakby nie wiedział do końca co chce przekazać. Dość lakonicznie. Może to kwestia poddawania się emocjom. Myślę, że dla osoby, która ma się zajmować, tudzież zajmuje się polityką, takie coś jest niedopuszczalne. Mimo to uważam, że odrobina kolorytu na scenie politycznej czasami się przydaje. Chętnie wymieniłbym Pana Leppera na JKM. Wydaje mi się, że trochę mniej świeciłby na czerwono poza granice naszego kraju. To w końcu mądry facet, mający specyficzne poglądy owszem, ale przynajmniej ciekawa osobowość. Nie jak pustak Lepper.
    Pozdrawiam.

  6. shw Says:

    nie uwazam, ze feministki walcza o prawa kobiet, a poglady seksistowskie o ktorych pisze to to, ze zona “nalezy” do mezczyzny, albo ze calki sa niedostepne dla kobiet. do reszty zastrzezen nie mam raczej.
    nie wiem jak cie moge obrazac, jak mowisz to samo co ja :P
    a co do wypowiedzi jkm – czasami wypowiada sie tak.. dziwnie. te takie jego podsmiewki jednosekundowe – wiesz – moze nie tyle on nie do konca wie co chce przekazac, co bardziej zachowuje sie jakby to co chce przekazac bylo na tyle logiczne, oczywiste, ze dziw go bierze, ze ktos moze o to pytac lub tego nie rozumiec.

  7. Kobra Says:

    ‘ze polskie spoleczenstwo jest za glupie’ -nie Polskie, ogół społeczeństw demokratyczno-kominustyczno-faszystowskich (bo dla mnie te systemy to -niemal- to samo. Wszystkie stawiają ludzi, jakby byli tacy sami. A nie są! Są mądrzejsi, są głupsi, są silniejsi, są słabsi itd. itd.).
    Co do przynależności kobiety do mężczyzny, to się wypowiadał nie będę, bo temat zbyt długi :]
    Jednak ZAWSZE ktoś musi dominować -tyle powiem. Tak jest nasz świat zbudowany. Taka jest też ludzka natura.
    Zaś co do np. całek, to naprawdę! Rozejrzyj się za wszelkimi statystykami osiągnięć naukowych :) !
    To nie żadne wydumane historie. Kobiety po prostu nie są mężczyznami, a mężczyźni to świat nauki. Nieliczne wyjątki tylko potwierdzają regułę. Tyle :)

  8. Zone Says:

    Kobra: > “Jednak ZAWSZE ktoś musi dominować – tyle powiem.”
    O jedno zdanie za dużo. Przecież to wierutna bzdura! Albo za mało jeszcze w zyciu przeszedłeś, albo nie wiesz co mówisz. Wybacz, ale uważam, że nic nie może przetrwać tak długo jak związek partnerski. Związek polegający na wzajemnym uzupełnianiu się. Żal mi jedynie kobiet, które w czymś takim muszą tkwić i że trafiają na kolesi, którzy w jakąś rocznice, kupują kobiecie nowego mopa.

    shw: > “zachowuje sie jakby to co chce przekazac bylo na tyle …”
    Może masz i rację, bo o tym nie pomyślałem. Ale fakt faktem, człowiek przekonany swoich racji może tak to traktować.

  9. Kobra Says:

    Zone > “Wybacz, ale uważam, że nic nie może przetrwać tak długo jak związek partnerski.”
    Wybaczam ;) Podaj tylko jakiś przykład ‘związku partnerskiego’ w naturze?
    A co do tego mopa… To mnie nawet bardziej niż żal.
    Ale musisz wiedzieć jedno. Kiedyś takich sytuacji naprawdę nie było, dziś naprawdę są. Rozważ to.
    Mężczyzna ma wrodzoną i wpojoną przez tysiące lat (całą naszą cywilizację) potrzebę dominacji. Nawet jeśli podświadomą, to te 200 lat (mało w stosunku do naszej ewolucji) ‘równouprawnienia’ nic tu nie zmienia.
    I jeśli nagle jego naturalne przywileje są mieszane z błotem po prostu przestaje być męski. I kupuje mopa.

  10. shw Says:

    Kobra – tylko, ze jezeli zaczniemy patrzec np. na historie czy nature, to mozna sie niezle przejechac.
    Bo i w ludach mniej dotknietych nasza cywilizacja, a nawet i w naturze homoseksualizm jest na pozadku dziennym – pieski nie robia tego ze soba, bo sa zwichrowane, a dlatego, ze w naturze to wcale nie jest wielkie odstepstwo. Nie mowiac juz o niektorych ludach afrykanskich, gdzie biseksualisci sa traktowani wyjatkowo w plemieniach.
    Przez wieksza czesc naszej cywilizacji ludzie wyzynali sie nawzajem, przez wieksza czesc naszej cywilizacji jedzono swinstwa bardziej tluste niz hamburgery z macdonalda, myto sie o wiele rzadziej.
    Slepe zapatrzenie sie czy to w nasze dawne dzieje [bo tak zwyklo byc i po co to zmieniac] czy w nature, jest – jak wszystko robione bez zastanowienia czy z przesada – glupie.

  11. Kobra Says:

    Nie rozumiesz mnie SHW!
    Nie ważne, czy jest dobre, czy złe, mądre, czy głupie. JEST. Nasza historia taka jest. Jest też nie-zmienialna, przeszłości nie da się (na szczęście) zmieniać. A ma za to ona na nas wpływ, większy nawet niż chwila obecna (model reakcji na zdarzenia w tej chwili, zależy od czynników z przeszłości). Btw, to przesadzasz z wszystkim co powiedziałeś. A w niektórych rzeczach wręcz kłamiesz (choćby nieświadomie). Np. teraz, dziennie, ginie więcej osób niż w średniowieczu (pomijając zarazy, ale dziś też jest takie ryzyko). Oczywiście teraz ogólnie jest więcej ludzi na ziemi. Ale to nie zmienia faktu -wcale tak nie zmieniło się nasze życie, jak się niektórym wydaje :]
    Ale jedna uwaga, ja nie będę dyskutował w sposób przeplatany. Tj. jeśli już chcecie we dwóch ze mną dyskutować, to ustalmy dokładny (bez żadnych wstawek o homoseksualiźmie etc.) temat, bo inaczej, to się przepychanka słowna, nie dyskusja robi ;)

  12. shw Says:

    a czy ja mowie, ze dzis ginie mniej ludzi niz wczesniej? nie – ja mowie, ze wiekszosc historii to bylo lazenie po roznych krajach i wyzynanie sie nawzajem, zeby terytorium panstwa bylo wieksze.

    i nie zgodze sie z tym, ze niewazne czy bylo zle, madre czy glupie – owszem – historii zmienic nie mozesz, ale mozesz powiedziec – stop – i zmienic to co jest wlasnie zle, glupie itd. w przeciwnym razie bedziemy tkwic w miejscu, nie rozwijajac sie, powielajac przyzwyczajenia sprzed 500 lat. to tak jak z alkoholikiem – pije od dajmy na to 2 lat i co – niewazne, ze od 2 dni nie wziol alkoholu do ust? bo wiekszy wplyw ma na niego 2 lata picia na umor? powinien sobie dac spokoj, bo przeciez pil i sie przyzwyczail? wiele rzeczy ma na nas wplyw – w tym instykty, ktore w pewnej czesci nie zmienily sie od czasow prehistorycznych – nie oznacza to, ze mamy latac po swiecie walczac o terytorium dla swojego stada i spolkowac z kazda samica ktora sie podwinie pod reke.

    to nas odroznia od zwierzat m.in. ze mozemy sobie swiadomie decydowac co jest dobre, a co zle i zamiast podazac sciezka ‘bo tak bylo, to tak powinno byc’, pojsc o krok naprzod i zmienic to co bylo, ze tak powiem w duzym uproszczeniu, zle.

  13. Kobra Says:

    Można powiedzieć ’stop’, oczywiście, że można.
    Ale to tak jak z procesami w PC :)
    Niestety, często jedne są od drugich zależne.
    Jak zatrzymasz jeden -inne mogą przestać działać, lub działać wadliwie.
    Podobnie jest z elementami naszego umysłu. A nawet bardziej wyraźnie, bo nasz umysł działa w systemie skojarzeń.
    I co byś nie mówił, to gdy kobieta traktuje Cię jako autorytet i władcę CZUJESZ się bardziej zmotywowany i zobowiązany, żeby faktycznie dobrze i porządnie się zachowywać.
    I tutaj nawet wśród największych ciot nie ma wyjątków.

    Poza tym, w kwestii męskiego traktowania mężczyzn przez kobiety, jako klucza udanego związku (dominacja ’samca’), mam spore poparcie wśród autorytetów z dziedziny psychologii i socjologii.
    Więc proszę, nie wyskakuj mi tu z maczugami w stronę moich słów ;)

  14. shw Says:

    Wiesz – ogolnie ja jakos nie potrzebuje traktowac kobiety jak przedmiotu, ktory do mnie nalezy [jak to mialo miejsce przez wiekszosc historii ludzkosci], zeby czuc sie dowartosciowany. Mozna mowic o pewnej dominacji w wiekszosci mezczyzn nad kobietami, ale dominacja i dominacja to 2 rozne rzeczy – a powolujac sie na ta z historii, powolujesz sie na ta, hmm – imho mniej wlasciwa..
    A co do autorytetow, to trudno o jakichs mowic – ostatnio autorytety z dziedziny chociazby psychologii okazuja sie byc np. nadmiernie kochajacy male dzieci :P
    I jak to w dziedzinach wiedzy w ktorych nie ma jak matematyce, ze 2*2=4 – znajdziesz specjalistow twierdzacych jedno i znajdziesz mowiacych inaczej.

  15. Kobra Says:

    Traktowanie jak przedmiotu i przynależność kobiety do mężczyzny, to dwie, sprzeczne rzeczy.
    Właśnie w sytuacji, gdy mamy ‘związek partnerski’ traktujemy siebie nawzajem jak przedmioty używane do określonych celów, a co najmniej sytuacja temu sprzyja.
    W związku zbudowanym naturalnie każdy ma swoją _niepowtarzalną_ i _niezastąpioną_ rolę.
    W tym właśnie momencie mężczyzna staje się w pełni mężczyzną, kobieta w pełni kobietą, a związek jest zgodny z naturą człowieka.
    Ale to wymaga podziału -który związek ‘partnerski’ wyklucza.

  16. shw Says:

    Nie widze zadnej przedmiotowosci w zwiazku partnerskim – piszesz, ze w partnerskim traktuje sie 2 osobe jako przedmiot do okreslonych celow, nizej piszesz, ze w zwiazku zbudowanym naturalnie [polemizowalbym] kazdy ma niepowtarzalna role. To wlasnie zwiazek ‘naturalny’ predzej sprzyja okreslaniu – kobieta to przedmiot do rodzenia dzieci, zmywania, sprzatania, zaspokajania mezczyzny.
    Mysle, ze operujemy tu na zbyt duzych ogolnikach, moze nawet stereotypowych spojrzeniach, przejaskrawionych, na zwiazki.
    Bo z jednej strony wylania nam sie zwiazek ‘naturalny’, gdzie kobieta siedzi przy garach, dzieciach, facet na kanapie z pilotem w reku, z drugiej zwiazek ‘partnerski’, gdzie facet stylizowany na david’a b nianczy dziecko, daje mu cycka [bo rownosc musi byc], a kobieta sukcesu wraca ze spotkania biznesowego.
    Moim zdaniem zwiazek partnerski rozni sie w glownej mierze od ‘naturalnego’ tym, ze istnieje pewna umowa miedzy kobieta a mezczyzna, ze dopuszczane sa wszelkie zmiany, aby obie osoby czuly sie dobrze w tym zwiazku. I tak kobieta nie musi gotowac, jezeli facet lubi gotowac, gotuje lepiej itd. [nie zapominajmy, ze wiekszosc najbardziej znanych i najlepszych kucharzy na swiecie to faceci]. Obowiazki nie za z gory narzucone ‘bo tak ma byc’, a sa wynikiem pewnych rozmow, ustalen itd.

  17. Kobra Says:

    SHW! Jakąś paranoję tu już wstawiasz :] !
    Że mężczyzna może gotować? Że obowiązki nie są na zasadzie ‘bo tak ma być’?
    A czy ja -uważasz- chcę sobie zabraniać gotowania, albo jak rozleję kawę, to jej nie zetrę :D ?!
    Przecież nie na tym polega dominacja mężczyzny, że nie umie gotować, albo, że prostymi czynnościami się brzydzi :]

    ‘gdzie kobieta siedzi przy garach, dzieciach, facet na kanapie z pilotem w reku’ -znów krótko. Dziś około 90% osób jest za związkami ‘partnerskimi’, i właśnie DZIŚ to o czym mówisz jest typowym obrazem rodziny. Także w krajach rozwiniętych.
    Niech Ci to da do myślenia.
    TO właśnie jest związek partnerski. Związek, w którym mężczyzna dominuje, to związek, w którym mężczyzna dba o kobietę.
    To jeden z fundamentów naturalnego związku.
    Bo niby czemu samice homo sapiens zaczęły ‘wiązać się’ z samcami?
    Dla tego, że samce dawały im opiekę i wsparcie. A samice dawały im posłuszeństwo i pieszczoty. I naprawdę dobrze to funkcjonowało przez całą naszą historię. I funkcjonuje dobrze nadal. Znam takie pary.

  18. Zone Says:

    W pewnych kwestiach związek partnerski może opierać się o umowy i ustalenia, ale nie we wszystkim, bo po co? Tak samo kobieta, tak i facet może wkręcić żarówkę, zrobić pranie. Tak samo jeśli ona/on jest zmęczona/y, on/ona może ugotować obiad. Pomijam tutaj sytuacje, w których mogą robić coś wspólnie. Dlatego nie uważam pary jako “przedmioty używane do określonych celów”. To nie jest jakiś pieprzony kontrakt. “Dziś około 90% osób jest za związkami partnerskimi” – skąd te wnioski? Może są i za, ale z realizacją chyba dość kiepsko. A może od wspomnianych autorytetów? Dlaczego mam trzymać się “prawd” głoszonych przez jakiegoś łebka, który uważany jest za autorytet, bo napisał kilka mądrych książek. I tak nikt nie pokona moich własnych racji. Co innego jeśli chodzi o specjalistów w sferze językowej na przykład. Wydaje mi się, że w tych kwestiach niepowinno być mowy o jakichkolwiek hmm specjalistach. Również uważam, że zapatrując się na historię daleko nie zajedziesz, podobnie jak wczytując się w bzdury jak mówisz autorytetów, szczególnie w tak “indywidualnych” dziedzinach życia. Mam dawać komuś szansę na kształtowanie mojego umysłu, bo to przecież poważany autorytet? “I tutaj nawet wśród największych ciot nie ma wyjątków.” Hmm, za ciotę (jakkolwiek rozumianą) się nie uważam i raczej mnie nikt nie uważa, ale jakoś nie chodzę jak kogut jeśli dla partnerki jestem autorytetem w pewnych dziedzinach. Pomijam tu “władcę”, bo jakoś mi to ciężko przez gardło przechodzi. Związek to związek. To w pewnych kategoriach jedność składająca się z dwóch ściśle połączonych elementów, kroczących przez życie “ramię w ramię”. Nie widzę powodu, dla którego jeden z nich ma w jakikolwiek sposób być “krok do przodu”. Dobrze i porządnie się zachowywać, powinno się zawsze, bez względu na to czy jesteś traktowany jako autorytet, czy też nie i nic nie powinno w tych kwestiach stanowić motywacji.

  19. Kobra Says:

    ‘Tak samo kobieta, tak i facet może wkręcić żarówkę, zrobić pranie. Tak samo jeśli ona/on jest zmęczona/y, on/ona może ugotować obiad.’
    Właśnie, i nie rozumiem, czemu uważasz, że jest to sprzeczne z naturalnym systemem, czemu niby wymaga związku ‘partnerskiego’?
    ‘Może są i za, ale z realizacją chyba dość kiepsko.’
    Wprost przeciwnie, otaczają nas związki partnerskie. Po prostu są w praktyce inne, niż Ci się wydaje.
    Nie można naraz, mając jedno ciastko, to ciastko komuś dać i samemu zjeść. Albo żyje się samemu, albo akceptuje się związek z INNĄ osobą. INNĄ, nie ‘częścią nas’, mimo, że to tak słodko i romantycznie brzmi.
    ‘A może od wspomnianych autorytetów? Dlaczego mam trzymać się “prawd” głoszonych przez jakiegoś łebka, który uważany jest za autorytet, bo napisał kilka mądrych książek’
    Bo czegoś musisz się trzymać, a we wszystkich dziedzinach na raz nie będziesz nigdy dobry ;)
    Np. dobrze programujesz, ale szycie sobie ubrań zlecasz innym.
    Tak samo z poglądami. Masz poglądy o programowaniu, ale czy kłóciłbyś się z Napoleonem nt. strategii wojskowych?
    Nawet jeśli, to wcale byś na tym nie skorzystał.
    ‘Również uważam, że zapatrując się na historię daleko nie zajedziesz’
    Ja się nie ZApatruję, ja patrzę, uczę się. Historia może nas wiele nauczyć, pomóc uniknąć powtarzania błędów.
    ‘Hmm, za ciotę (jakkolwiek rozumianą) się nie uważam’
    Najmocniej Cię przepraszam, jeśli to odnośnie siebie zrozumiałeś! Ja mówiłem ogólnie :)
    ‘ale jakoś nie chodzę jak kogut jeśli dla partnerki jestem autorytetem w pewnych dziedzinach’
    Hehehe, więcej siebie poobserwuj ;)
    Nie zrozum mnie źle, ale czasem sami o sobie mało wiemy ;)
    ‘Pomijam tu “władcę”, bo jakoś mi to ciężko przez gardło przechodzi.’
    Nie dziwi mnie to, standardowe europejskie wychowanie.
    ‘Dobrze i porządnie się zachowywać, powinno się zawsze, bez względu na to czy jesteś traktowany jako autorytet, czy też nie i nic nie powinno w tych kwestiach stanowić motywacji.’
    Ok, piękne słowa… Tylko, że praktyka jest inna.
    Jeśli nie masz motywacji, to twoje działanie jest pod przymusem… A to prędzej, czy później źle się skończy.

  20. shw Says:

    co do wyzszych rzeczy wypowiedzialem sie chyba dosc jasno juz – po prostu mamy inne spojrzenie na sprawe – dla mnie zwiazek partnerski, to taki ktory polega na umowach, w ktorym zadna ze stron nie jest wladca drugiej, a traktujemy sie jak wlasnie partnerzy, w miare rownorzedni – wykorzystujemy swoje dobre strony, bez pasozytowania na drugiej osobie, przewaznie kobiecie.
    przyznaje racje – kobieta to nie mezczyzna – kobieta jest lepsza w jednych rzeczach, facet w drugich. wieloletnie niejako wykorzystywanie kobiet doprowadzilo do tego, iz wiele z nich, czuje sie niedowartosciowanych, gorszych dlatego, ze prowadza dom. a prowadzenie domu, to taka sama praca, jak moja przed ekranem monitora – a nawet trudniejsza. kobiety zyskaly wieksze prawa i wynik roznic poziomow spowodowal, iz teraz z kolei zachlysniete mozliwosciami, porzucaja model rodziny znany od wiekow i zostaja wielkimi bizneswomen. tak bywa ze wszystkim – jak czlowiek nagle wygra duza ilosc pieniedzy, tez podatny jest na nielogiczne myslenie. bo problem polega nie na tym, ze kobiety zaczynaja wykonywac zawody, ktorych wczesniej nie wykonywaly – problem polega na tym, ze one to robia na przekor facetom [tzn. czesc z nich tak robi]. “bo mam takie prawo” – to najglupsze stwierdzenie pod sloncem. robienie czegos “bo moge”.

    co do autorytetow – tu sie nie zgodze – moge miec ludzi, ktorzy sa dla mnie autorytetem – ale wynika to z faktu, iz maja podobne poglady jak ja, i najprawdopodobniej bardziej rozwiniete, przynajmniej w pewnych sferach. to jest autorytet – jezeli takiej osoby nie mam, to w dupie mam pana X, ktory jest doktorem psychologii i mowi mi, ze tak i tak jest lepiej. lepiej dla kogo i wedlug kogo – jakiejby mi psychoanalizy nie strzelil zwiazku, nikle sa szanse, ze zmienie swoje wypracowane zdanie tylko dlatego, ze on mowi, iz psychologia tak twierdzi. moze sobie twierdzic, ze masturbacja jest niezdrowa, ale jezeli bedzie mnie to bawic, to bede to robil i kilka razy dziennie :P
    owszem – podazajac przykladem – nie umiem szyc spodni i zlece to specjaliscie, ale nie zlece specjaliscie od psychologii dajmy na to, sporzadzenia przepisu jak mam zyc czy jak myslec – sfera spodni jest zupelnie inna sfera niz sfera autorytetow jezeli chodzi o poglady, zwlaszcza na zycie.
    mysle jednoczesnie iz jezeli uwazalbym, ze nalezy zaatakowac ruskich z polnocy, to nie zmienilbym zdania tylko dlatego, ze powiedzialby tak napoleon. autorytet nie autorytet – musialby mnie przekonac. wolalbym sie posluchac juzka spod budki z piwem, jezeli sensownie by mowil, niz wielkiego autorytetu, bo jest autorytetem dla kogostam.

    co do koguta – zgadzam sie – naturalnym jest to, ze jezeli okazemy sie autorytetem dla kogos, nasza samoocena wzrasta – sek w tym, zeby autorytet byl odpowiednio wypracowany.

    problem ze zwiazkami nie-partnerskimi [uzywajac mojej terminologii zwiazkow] polega na niejakim narzucaniu wlasnej woli przez mezczyzne. zwiazek jest ten zwiazkiem odpowiednim, ale w znacznym stopniu dla jednej – meskiej strony. zwiazek partnerski polega wedlug mnie wlasnie na tym, ze 2 osoba jest rownorzednym partnerem, ma takie same prawo glosu. owszem – ja moge byc bardziej biegly w danej kwestii, ale nie probuje narzucac swojej woli, lecz przekonac druga osobe o swoich racjach. takie same prawo ma tez ta 2 osoba. w idealnym zwiazku parterskim wygrywaja racje osoby bardziej doswiadczonej w omawianej kwestii, z poprawkami wypracowanymi w trakcie rozmowy. pojawia sie tu rowniez magiczne slowo – kompromis. zwiazki partnerskie pozbawione sa w glownej mierze wspomnianej wczesniej i dalej dominacji.

    aha – i opiekunczosc a dominacja to 2 rozne kwestie. opiekunczosc jest moim dzialaniem, poniewaz z natury kobieta jest istota slabsza. wspanialy przyklad zwiazku partnerskiego – ja jestem silniejszy – ja sie toba opiekuje. dominacja wiaze sie z podejmowaniem decyzji, takze wbrew danej osoby – innymi slowy – narzucaniem swojej woli.

  21. Zone Says:

    shw: >”jezeli okazemy sie autorytetem dla kogos, nasza samoocena wzrasta”
    Dla kogoś to co innego, ale niekoniecznie dla partnerki/partnera. Samoocena owszem, ale Kobra IMO podkreślił to zbyt “puszyście” :) Masz absolutną racje w tym co piszesz, że 2ga osoba ma takie samo prawo głosu. Kwestia doświadczenia też jest oczywista, ja się znam na czymś ona na czymś, ale jeśli daną rzecz może zrobić tak ona jak i ja, to nie ma problemu oczywiście. Można się wspierać, można sugerować pewne rozwiązania, ale zawsze razem, zawsze (po raz kolejny powtórzę) idąc przez życię “ramię w ramię”. Nigdy narzucać, bo to właśnie dominacja, a nie partnerstwo.
    > “co do autorytetow – tu sie nie zgodze – moge miec ludzi, ktorzy sa dla mnie autorytetem”
    Temu akurat niezaprzeczyłem, podając za przykład specjalistów od języka. Też mam kilka osób, które traktuję jako autorytet, ale w tak indywidualnych sprawach wydaje mi się, że nie ma dla nich miejsca.

    Kobra: > “czemu uważasz, że jest to sprzeczne z naturalnym systemem”
    Odnoszę wrażenie, że powoli zaczynasz mieszać. Przedtem mówiłeś w skrócie tak “Naturalny związek z dziada pradziada, to facet król, w okół którego kobieta ma zapierdalać. On ma zarobić, ona ma mu zrobić.” (to tak po krótce).
    > “Po prostu są w praktyce inne, niż Ci się wydaje.”
    Czyli co zaprzeczenie moich teorii? Hmm. Kilka lat praktyki mam, znam też wiele osób i jakoś mi się to nie kłuci. Może starasz się teraz przemianować związek naturalny na związek partnerski, bo ładniej brzmi.
    > “Historia może nas wiele nauczyć, pomóc uniknąć powtarzania błędów.”
    Z tym się zgadzam, ale na początku nie tak to tłumaczyłeś. Człowiek uczy się na błędach, potrafi wyciągać wnioski (przeważnie), więc dlaczego nie ma być tak w związkach? Dlaczego więc nie można zaprzeczyć tym kwestiom, które mężczyzna ma wpojone od tysięcy lat.
    > “standardowe europejskie wychowanie”
    Matko z córką :) Znowu kolejna teoria.
    > “Jeśli nie masz motywacji, to twoje działanie jest pod przymusem…”
    Nie uważam tak, ale jeśli juz zakładając, że tak jest, to dlaczego twoim pojęciem motywacji jest to, żeby partnerka mówiła “patrzcie to jest Pan i władca”.
    Osobiście uważam, że o takich rzeczach mozna w nieskończoność dyskutować. Jest to indywidualna sprawa każdego człowieka i do wspólnych wniosków ciężko jest dojść. Każdy ma własne pojęcie tego co jest dobre, a co złe, jedni jak widać powyżej pokrewne, a drudzy nie :) Takie życie. Szkoda SQLa na takie przekomarzanie, co by było na inne okazje :) Wpadajcie do mnie czasami coś pozapychać, może znajdziecie coś do dodania. Dzięki za gadkę.Pozdrawiam.

  22. Kobra Says:

    SHW, ja Ci nie narzucam niczyich poglądów, sobie zresztą też nie biorę żadnych, dla tego, że wypowiedział je ‘pan X’ :]
    Ale słyszałeś o czymś takim jak ‘argumentacja’ ;) ? Autorytety, to poważny argument, właśnie na tym polega bycie autorytetem, że coś się na dany temat wie.
    A jak już ktoś ma wiedzę na dany temat, może formułować wnioski. A ja się na nie właśnie powołuję.
    ’sfera spodni jest zupelnie inna sfera niz sfera autorytetow jezeli chodzi o poglady, zwlaszcza na zycie.’
    Inna, ale działa podobnie.
    Bo spodnie BYŁBYŚ w stanie sobie samemu uszyć.
    Były by zapewne koślawe, słabej jakości i dziwnie wyglądały. Podobnie jest z poglądami, choć tutaj jest taka śmieszna zasada, że szare masy LUBIĄ głupie poglądy i uważają je za oryginalne oraz nowe. Natomiast poglądy faktycznie oryginalne i/lub rewolucyjne, takie jak moje czy JKM są zazwyczaj traktowane jako ‘nienormalne’.
    JKM nie zbiera głosów, a ja ilekroć poruszam tą kwestię, tylekroć nie mam ŻADNEGO poparcia, zawsze przeciwników. Ale to tylko potwierdza moją (i JKM) teorię na temat 90% społeczeństwa :]

    Co do natomiast związku ‘partnerskiego’ to teraz do tematu podejdę z odrobinę innej strony.
    Czemu w historii nie ma i nie było żadnego państwa pozbawionego WŁADZY/RZĄDU?
    Bo rządzić musi zawsze ktoś. 2 jednostki już wymagają, by któraś dominowała.

    Bo ‘kompromis’, tak faktycznie magiczne słowo, tak jak ‘abrakadabra’.
    I takie same skutki daje :]
    Z kompromisem zazwyczaj jest tak:
    Mężczyzna zajmuje się handlem, chce oszczędzać na nowy dział w swojej firmie.
    Ale kobieta lubi sobie kupować drogie kosmetyki i ubrania.
    Jaki będzie kompromis?
    Kobieta będzie niezadowolona, bo będzie musiała kupować mniej kosmetyków i ubrań, a mężczyzna będzie niezadowolony, bo będzie musiał dłużej czekać na swoje inwestycje.
    Stracą na tym oboje, a przez frustrację może się nawet rozlecieć cały związek.

    ZONE, w chwili, kiedy wkładasz mi słowa w usta (”“Naturalny związek z dziada pradziada, to facet król, w okół którego kobieta ma zapierdalać. On ma zarobić, ona ma mu zrobić.” (to tak po krótce).”), ja kończę dyskusję, nie inaczej jest teraz, tylko ostatnie komentarze. I ich bym nie napisał, ale sprowokowałeś mnie chamstwem.

    “Może starasz się teraz przemianować związek naturalny na związek partnerski, bo ładniej brzmi.”
    Argumentuję i to solidnie wszystkie swoje wypowiedzi. A Ty mnie tym obrażasz!

    “Dlaczego więc nie można zaprzeczyć tym kwestiom, które mężczyzna ma wpojone od tysięcy lat.”
    Bo mężczyzna ma wpojone od tysięcy lat “nie wsadzaj ręki w ogień”.
    Tj. ma szlachcic. A dziś motłoch dorwał się do władzy… I każdy z motłochu MUSI sobie wsadzić rękę w ogień po kolei.
    Ale spokojnie, faszyzm upadł szybko, komunizm jeszcze upada, ale i demokracja wykończy na tyle ludzi, że wróci naturalny system.

    “Znowu kolejna teoria.”
    Nie, nie jest trudno określić typowe europejskie wychowanie.

    “to dlaczego twoim pojęciem motywacji jest to, żeby partnerka mówiła “patrzcie to jest [MÓJ(żeby znów nie było wkładania mi słów w usta)] Pan i władca”.”
    Bo jak ona tak powie, to gdyby jej czegoś brakowało, to będzie to moja wina.
    Gdyby jej coś się stało, to będzie moja wina.
    To mnie po prostu zobowiązuje. Ona oddała się w opiekę mnie, zaufała mi, otwarcie o tym mów -więc teraz moja rola opieki nad nią jest poważna, dojrzała.

    Jedno, nt. czego się z Tobą zgodzę, to że dyskusja mogła by trwać bez końca :]
    Ale wcale nie dla tego, że ‘taki temat’.
    Tylko dla tego, że zwolennicy ‘mojej strony’ są zazwyczaj po prostu inteligentni, a historia i statystyki dostarczają im ocean argumentów.
    Natomiast zwolenników ‘waszej strony’ jest po prostu dużo.
    Przeciwstawiamy tutaj esencję jakości przeciw esencji ilości.
    A najwięksi filozofowie nie rozstrzygnęli co ma większą siłę spośród tych rzeczy :]

  23. shw Says:

    To ja juz tytulem konca, bo ta rozmowa zaczyna wyprowadzac mnie z rownowagi.
    Od konca – wole byc w tej niby gorszej wiekszosci, niz byc tak ‘inteligentny’ jak ty. Swoja droga tym stwierdzeniem pokazales, jak bardzo inteligentny jest jeden z przedstawicieli ‘waszej strony’.
    Ja mam wlasne poglady – nie opieram sie na autorytetach tylko dlatego, ze to ‘autorytet’, bo jest specjalista w swojej dziedzinie. Mam swoj rozum i sam okreslam kto jest dla mnie autorytetem – po tym co mowi, jak mowi, a nie dlatego, ze ma np ‘dr’ przed nazwiskiem. Ty chcesz miec takie autorytety – twoj wybor.

    Dalej twoje argumenty sa na poziomie dziecka z podstawowki – bo spodnie sobie sam uzyje i conajwyzej beda koslawe, a zycia sam nie przezyje [bez twoich autorytetow]. No rzeczywiscie – masz racje – spadlbym z krzeselka na to stwierdzenie, ale nie chce sie poobijac.

    Dalej – te stereotypowe patrzenie [na ktore jestem uczulony], seksizm – bo facet zarabia, facet daje pieniadze, a kobieta kupuje kosmetyki. Nie mowiac juz o tym, ze walneles jak lysy grzywka o kant kuli – bo z jednej strony – jedyny wlasciwy wladca – mezczyzna – chce inwestowac w rozwuj, a kobieta jest prozna, plytka i chce wydac kase na kosmetyki – jezeli takie jest twoje spojrzenie na kobiety i szacunek do nich – gratuluje, wspolczuje zarowno autorytetow jak i ew. kobietcie, ktora zderzy sie z twoim swiatopogladem nad i podludzi. Swoja droga – pokazujesz to o czym pisalem bodajze w ostatnim komentarzu – prezentujesz poglad dobry, ale dla jednej strony zwiazku. Bo kompromis polega czasami na tym, ze obie strony cos traca – a nie non stop jedna. Wtedy nie dochodzi do sytuacji, ze facet czuje sie jak w raju, a kobieta jest upodlona.

    Argumentu z porownaniem rzadow i zwiazku nie bede juz komentowal – szkoda gadac – ma to ze soba niewiele wspolneg [chociaz owszem ma, ale nie na tyle, aby na podstawie tego porownania formuowac dalekoidace wnioski].

    Zyj sobie patrzac bezkrytycznie na historie, statystyke, miziaj swoje ego bedac panem i wladca dla wszyskiego co ci sie spodoba – widocznie tak musisz – przewaznie takie zachowanie wywolane jest pewnymi problemami z wlasna samoocena, z poczuciem wlasnej wartosci, nierzadko wiaze sie z pewnymi problemami natury seksualnej. Wtedy dany czlowiek czujac sie gorszy, probuje wmowic sobie i innym, ze jest lepszy, a czyni to m.in. robiac [przewaznie tylko w swoich oczach, badz ludzi na swoim, przewaznie niskim poziomie] reszte swiata lub otoczenia gorszymi. Bo wiesz – jak ktos sie czuje jak robak, to ja upodli wszystkich dookola, wykaze w swoim rozumowaniu, ze wszyscy inni to chociazby pod-robaki, to wtedy on nie bedzie najgorszy. Pewnie sie za to obrazisz – tak bywa.

    Aha – i slyszalem o czyms takim jak argumentacja – i o niej piszalem – dla mnie autorytet moze byc autorytetem, tylko jezeli poprze swoje poglady sensowna argumentacja – z twoich wypowiedzi wynika, ze jest nim bez niej.

    Na koniec zycze ci – Have a nice life – przyda ci sie.

  24. Kobra Says:

    Cóż, ja ją rzuciłem na ten tor, więc pozwolę sobie jednak i słowo zamykające dopisać :)
    “To ja juz tytulem konca, bo ta rozmowa zaczyna wyprowadzac mnie z rownowagi.”
    Już wczoraj Cię pytałem, czy nie jest męcząca, powiedziałeś, że nie.
    Dosyć szybko Ci się zmienia ;)

    “a nie dlatego, ze ma np ‘dr’ przed nazwiskiem”
    No i zaś Ty zacząłeś mi wkładać słowa w usta :]

    “jedyny wlasciwy wladca – mezczyzna – chce inwestowac w rozwuj, a kobieta jest prozna, plytka i chce wydac kase na kosmetyki”
    Hehe, takie jest TWOJE nastawienie, ja podałem przykład, faktycznie nastawiony z jednej strony nieładnie, ale to dla tego, że tak było mi łatwiej wstawić coś w tym stylu :)
    Równie dobrze mogłem powiedzieć, że to mężczyzna jest wydającym na kosmetyki, a kobieta stara się prowadzić firmę.
    Bo w tym konkretnym przykładzie nie grało to roli. Zapomniałeś o co chodziło. Natura kompromisu będzie w takiej sytuacji zła, niezależnie czy mężczyzna, czy kobieta będzie wydawać na kosmetyki. A w każdym, nawet najspójniej dobranym związku znajdą się jakieś przeciwne fronty w stylu ‘oszczędzanie’-'kosmetyki’.

    “te stereotypowe patrzenie”
    Stereotyp? Pokaż mi jakiegoś przedstawiciele tego ’stereotypu’ (poza mną żadnego nie znasz i nie znałeś, mam na to 90% szans :] ).
    To Ty masz miliony zwolenników swoich poglądów, ja mam wrogów.
    Ale nie masz prawa mi zabierać tego, co na tym zyskuję.
    Moje poglądy nie są stereotypowe.

    “[na ktore jestem uczulony]”
    Właśnie widzę, że strasznie Cię ‘ruszyłem’, hehehe :)
    Strasznie mnie rozbawiłeś swoją wypowiedzią, jest pełna agresji!
    Bawi mnie, jak ktoś tak daje się swoim emocjom pokierować :]

    “Bo kompromis polega czasami na tym, ze obie strony cos traca – a nie non stop jedna.”
    A dominacja na tym, że obie strony non stop coś zyskują.
    Wiem co myślisz -tak to nie ma.
    Twoja strata :)

    “Zyj sobie patrzac bezkrytycznie na historie”
    A Ty sobie żyj olewając ją!
    Zobaczymy, kto na tym lepiej wyjdzie :)

    “miziaj swoje ego bedac panem i wladca dla wszyskiego co ci sie spodoba”
    Rotfl :D Dobre, dobre ;)

    “przewaznie takie zachowanie wywolane jest pewnymi problemami z wlasna samoocena, z poczuciem wlasnej wartosci, nierzadko wiaze sie z pewnymi problemami natury seksualnej.”
    Tak, wiem… A to, że ja wcale się tak nie zachowuję, i że mówię o zupełnie innej rzeczy to Ciebie już niestety nie interesuje.

    “Pewnie sie za to obrazisz – tak bywa.”
    Ależ o co :D ?
    Dałeś się sprowokować, chyba rzeczywiście dotknąłem Cię w jakiś ‘wrażliwy punkt’… ‘Tak bywa’ ;)

    “Have a nice life”
    Dziękuję, każdemu się przyda, życzę i Tobie ;)
    I jeszcze pamiętaj, że niezależnie od poglądów ‘złość piękności szkodzi’ ;)
    Wyluzuj SHW ;)
    Przepraszam, jak Cię czymś sprowokowałem :)

  25. insmac Says:

    Uwaga, nie czytalem calego watku :)

    Otoz ja na przyklad nie odczuwam w sobie instynktu “dominujacego”. Mam troche doswiadczen z kobietami i jak do tej pory zawsze wychodzilo na to, ze najlepiej porozumiwac sie w zwiazku na zasadach partnerskich, prowadzacych do osiagania kompromisow. Forsowanie mojego zdania sila tudziez bardzo agresywna polemika zawsze prowadzilo do klotni, po prostu byc moze trafialem zawsze na takie kobiety. :)

    Tym niemniej uwazam, ze czlowiek sie rozwija i to nie tylko fizycznie, a tez psychicznie. Stad teraz mniejsze znaczenie ma kwestia przetrwania, to raczej ewoluowalo i poszlo w kierunku kariery etc. i pewne instynkty w samcach sie oslabily.

    Feminizm to temat rzeka, ja uwazam, ze feministki w wielu kwestiach przecza same sobie (na przyklad: zadaja pelnego rownouprawnienia, zrownania statusem z mezczyznami na wielu plaszczyznach, ale jednoczesnie kiedy wychodze pierwszy z pokoju, to moja towarzyszka, feministka, oburza sie, ze ona przeciez z gruntu zasluguje na wyzsze traktowanie – itd.), ale oczywiscie nie warto popadac w skrajnosci, najwazniejszy jest umiar.

    To, co bylo 1000 i 500 lat temu to juz historia, ktora wcale nie musi sie powtorzyc, a swiat od tego czasu poszedl do przodu. Po prostu, priorytety sie zmieniaja, ot i cala tajemnica.

    Tyle ode mnie. Jak juz pisalem wyzej, nie czytalem calego watku, wiec moze sie powtarzam, a moze ktos juz na moje argumenty odpowiedzial wczesniej – wybaczcie.

Leave a Reply

Wybierz tło:
Gotowe Gotowe