shw.rice
 
 

Google Privacy Rape (BETA) – invitation from Rocky Mountain Bank only!

Mialem o tym napisac jakis czas temu, kiedy informacja wyciekla, ale teraz wydaje sie byc ku temu jeszcze lepszy moment, w zwiazku z tym, iz informacja znalazla swoj final – przynajmniej na razie.
Jakis tydzien temu swiat obiegla informacja o tym, ze Google zostala pozwana do sadu przez bank. Brzmi powaznie i chociaz z pozoru, kiedy poznamy historie to wrazenie mija, to niestety – w rzeczywistosci takie jest. W skrocie – pracownik banku zostal poproszony przez jednego z klientow o przeslanie dokumentow w sprawie kredytu. Najwyrazniej Rocky Mountain Bank zatrudnia odpowiednio przeszkolonych technicznie pracownikow, wiec ten dokumenty wyslal i jako bonus dorzucil plik z danymi 1300 klientow – ponoc omylkowo, ale jako ze nie chce oskarzac owego pracownika o opoznienie umyslowe – mysle, ze byl to rodzaj viral marketingu w stylu “zobacz jacy zacni obywatele nam zaufali”. Sek w tym, ze wyslal go na inny adres – adres uzytkownika Google.
Banki maja taka procedure, ze jezeli wyslesz pieniadze innej osobie, niz bys chcial (w koncu o wiele latwiej sie pomylic w dlugim numerze), nie mozesz po prostu wycofac pieniedzy – ten, ktory je otrzymal musi sie na to zgodzic. Nawet jezeli dane takie personalne roznia sie od danych posiadacza rachunku. Bank jednak uznal, ze ta cala poczta internetowa, to jakas zabawka – cos pokroju pasjansa czy sapera, w ktorego pewnie pracownicy ostro pocinaja po sieci i tam nie ma zadnych regul. I mowiac zadnych, mam na mysli zadnych. Bank bowiem zglosil sie z prosba do Google, aby nie tylko skasowali owego maila, ale takze zablokowali dostep do konta uzytkownika, do ktorego omylkowo wyslano dane i podano bankowi jego dane. Jestem pewien, ze to ostatnie mialo na celu dopisanie owego klienta do pliku z 1300 innymi klientami oraz zlozenie mu oferty otwarcia lokaty na preferencyjnych warunkach, bo maila do newslettera juz mieli. Google nie zgodzilo sie, stwierdzajac, ze nie moga nic poradzic, jezeli nie maja wyroku sadu. Nie wiem czy to ostatnie bylo wskazowka dla, z kolei na pewno jeszcze bardziej zorientowanego dzialu prawnego banku, jak rozwiazac ten problem, czy tez zwykla maszynowa odpowiedz. Osobiscie bardziej podobaja mi sie odpowiedzi The Pirate Bay do instytucji, ktore mysla, ze na pstrykniecie palcami reszta swiata ma robic wszystko czego chca, ale to kwestia wewnetrznej polityki firmy.
Minal tydzien i okazalo sie, ze sad przychylil sie do zadan banku – wszystkich zadan. Tak wiec lejac porannym moczem (polaczonych strumieni wielkich instytucji) na prywatnosc i osoby i jego korespondencji – Google zgodnie z wyrokiem sadu zablokowal dostep do konta uzytkownika, przeslal jego dane bankowi oraz usunal problematycznego maila. Jako happy end bank podaje, ze mail nigdy nie zostal otwarty przez uzytkownika i mozemy odetchnac z ulga (wracajac do naszych saperow i pasjansow). Happy end co najwyzej dla banku, bo dla reszty swiata to niespecjalnie przyjemna informacja. Okazuje sie, ze wystarczy jedna wieksza instytucja, sedzia z kompleksem supermana i nasza prywatnosc i wolnosc nagle traci na znaczeniu. To zla informacja zarowno dla sado, jak i dla nas. Pamietajmy, ze w amerykanskich prawie instnieje instytucja precedensu – i teraz przez pospiesznie przeprowadzona sprawe, inne firmy i instytucje moga zwracac sie do sadu o wydawanie danych osobowych, blokade i dostep do kont uzytkownikow serwisow, powolujac sie wlasnie na ta sprawe. Dla Google tez nie jest to najlepsza informacja – spodziewam sie duzo zlego PR’u, negatywnych komentarzy odnosnie prywatnosci ich uzytkownikow oraz jeszcze wiecej teorii spiskowych wokol Gmaila, skladowania takiej ilosci informacji o uzytkownikach w “jednym miejscu” itp.
Pojawia sie rowniez komentarze, ze przeciez chodzilo o ochrone danych ponad 1300 osob. Tego jak to lepiej poswiecic prywatnosc jednego czlowieka, aby “uratowac” innych 1300. Sek w tym, ze jezeli nie szanujemy prywatnosci i wolnosci jednostki, to nie jestesmy w stanie szanowac tych samych wartosci u 1300-krotnie wiekszej grupy. Pomijam juz fakt wyciagania danych uzytkownika i traktowania go jako z gory niebezpiecznego przestepcy i potencjalnego handlarza danymi osobowymi.
Na koniec pozostaje powtorzyc/sparafrazowac pewno wazne powiedzenie – jezeli ktos jest sklonny poswiecic wolnosc czy prywatnosc w imie bezpieczenstwa – nie zasluguje on ani na jedno, ani na drugie.

Leave a Reply

Wybierz tło:
Gotowe Gotowe