shw.rice
 
 

Archive for July, 2008

Translatorek 3G

Sunday, July 13th, 2008

Translatorek

Jakis czas temu wypuscilem Translator – mala aplikacje do tlumaczenia pol-and, ang-pol. Po 2.5 roku przerwy przyszedl czas na wydanie czegos nowego.

Aplikacja zostala napisana od zera. Nie tylko wyglada lepiej (patrzac teraz na Translatora – nie bylo to trudne :P ), ale i jest znacznie bardziej funkcjonalny. Po statystykach poprzedniej aplikacji juz wiem, ze jezeli Translatorek pobije te liczby, bedzie dalej rozwijany i udoskonalany. Jakis czas zastanawialem sie czy dopracowac go jeszcze i wypuscic, lecz ostatecznie uznalem, iz jako ze uzywam go coraz bardziej intensywnie – szkoda, ze odbieram ta sama mozliwosc innym – stad i dzisiejszy release.

Panie i Panowie – oddaje w Wasze rece Translatorek. Mam nadzieje, ze ta mini aplikacja (250kb!) przyda sie Wam! Oczywiscie czekam rowniez na Wasze uwagi i sugestie.

Aplikacja wymaga zainstalowanego .NET Framework 2.0 lub wyzszy.

Windows’ie – nie szukaj w zip’ach!

Saturday, July 12th, 2008

Windows ma mnostwo przeroznych funkcjonalnosci, o ktorych czasem nie mamy nawet pojecia. Niestety – m.in. z tego powodu czesc z tych funkcjonalnosci bardziej utrudnia zycie niz czyni je lepszym. Jakis czas temu pisalem o kompresowaniu plikow, jako sposobie na odzyskanie dysku, ktory moze i w pewnych przypadkach jest sposobem funkcjonalnym – niestety we wszystkich pozostalych po prostu zabiera cenny czas. Dzis padlo jednak na standardowa, Windows’owa szukajke. Otoz od Windows’a XP, dzieki wbudowanemu supportowi, Windows traktuje pliki zip i cab jak foldery, a co za tym idzie – kiedy szukamy czegos – przeglada on tez i te wszystkie pliki. Dziala to oczywiscie o wiele wolniej niz przeszukiwanie zwyklych folderow i w przypadku niektorych archiwow z duza liczba plikow – zabiera duzo czasu.
Nie wiem jak wy, ale ja w zadnym razie nie szukalbym (przynajmniej w 99.9% przypadkow) w archiwach – a jezeli juz – zostawilbym sobie je na koniec kolejki przeszukiwania. To niestety standardowo mozliwe nie jest – za to mozna wylaczyc przeszukiwanie plikow ZIP i CAB korzystajac z malutkiej, uzytecznej aplikacji. W przeciwienstwie do innych rozwiazan i porad – nie wylacza on wbudowanej w system obslugi plikow ZIP i CAB.
I tak zamiast czekac kilku minut (po takim czasie wylaczylem wyszukiwanie) – znalazlem to czego szukalem w sekunde.

Don’t fuck with the Force

Friday, July 11th, 2008

Naprawde inspirujace..

And may the force be with you!

It’s not a bug – it’s a feature

Thursday, July 10th, 2008

Tekst ten jest znany glownie przez znawcow technologii Microsoft – to ta firma wlasnie slynela z tego, iz potrafila wmawiac, iz jakas niezbyt udana funkcjonalnosc, to nie blad oprogramowania czy projektu, a specjalnie przemyslany “ficzer”.
Tym razem trafilo na firme z zupelnie “innej beczki” – GLS Poland, czyli jedna z oferujacych swoje uslug firm kurierskich. Ficzerem natomiast “doreczenie zastepcze” – czyli takie prawie doreczenie. Doreczenie, bo ktos przesylke dostaje, a prawie – bo niekoniecznie moze to byc adresat. I nie chodzi mi tutaj o (niekiedy przestrzegane przez firmy i poczte przesadnie, chociaz logicznie – jak najbardziej prawidlowo) dostarczanie przesylek jedynie do rak adresata, zamiast np. innego domownika, a o dostarczenie “w bezposrednim sasiedztwie” adresata, kiedy tego kurier nie zastal w domu.
Co moze byc powodem takich procedur? Nie – nie chodzi o wygode firmy – a o nas – klientow, ktorzy to sami zazyczylismy sobie takiego rozwiazania. Nie do konca wiadomo jednak o kim mowa – bo z jednej strony klientem jest nadawca, a z drugiej strony przedstawiciele GLS tlumacza, ze to adresatom (czyli de facto – nie klientom) zalezy, aby moc odebrac przesylke u losowego sasiada, niz czekac na telefon kuriera i ew. kolejne doreczenie przesylki.
A GLS – czy ma w tym interes? Naturalnie, ze nie – przeciez jaki w tym interes firmy kurierskiej, ze nawet nie dostarczajac przesylki, zgodnie z regulaminem ja dostarcza. Ze ma ja z glowy juz przy pierwszej wizycie – bez telefonow, umawiania sie, powtornych wizyt kuriera (moze ponownie nieudanych). Nie badzmy smieszni – to zaden interes – tylko klient ma wygodniej, bo sobie moze zapukac do sasiada i spytac czy czasem nic do niego nie przyszlo – zawsze przy okazji jeszcze o zdrowie mozna zapytac, porozmawiac o polityce lub o sporcie. Ot – takie zwiekszanie lokalnych wiezi – gratis od firmy – podobnie jak wyszczegolnione w cenniku powtorne doreczenie.
Firme GLS poznalem juz w przeszlosci – zamawiajac sprzet przez internet, wygladajac kuriera (po stwierdzeniu po trackingu, ze przesylka zostala zabrana przez niego do doreczenia) oraz stwierdzajac na koniec dnia, ze w miedzyczasie wcale nie bylo mnie jednak w domu, bo kurier mnie nie zastal. Informacja wiec nie robi na mnie wrazenia – ot – upewniam sie, ze nie zamowie towaru w firmie obslugiwanej przez GLS.
Wraca do lask stare powiedzenie – nie da ci tego kurier, nie da ci tego matka, co dac ci moze dzisiaj sasiadka.

Wybierz tło:
Gotowe Gotowe