shw.rice
 
 

Archive for July, 2007

Sens i logika

Monday, July 30th, 2007

Ciezkie jest zycie, kiedy jest sie bardziej logicznym od reszty swiata. Bo jak tu nie twierdzic, ze tak jest, kiedy nawet Mensa ma problemy z logika w swoich szeregach [post o Logice w Mensie wisi w draftach od jakiegos czasu - moze w koncu go dokoncze].

Trafilem dzis na strone IDG z postem o tytule “20 stron WWW, bez ktorych trudno zyc” i wszystko byloby ok, gdyby nie to, ze post zaczyna sie od zdan “Wyobraź sobie, że musiałbyś ograniczyć korzystanie z Internetu do 20 witryn. Które serwisy internetowe znalazłyby się na takiej liście?”.

W czym problem? Ano w tym, ze z podanej 20 polowa tam nie pasuje. Bo po co nam takie Google czy del.icio.us, kiedy mozemy miec tylko 20 stron? Albo jak wykorzystac potencjach serwisow takich jak Digg, Skapiec czy nawet Netvibes, jezeli mozemy wejsc na niecale 20 stron? Konczac na marnowaniu taki cennych zasobow jak 1/20 miejsc na ktoras ze stron typu last.fm, second life czy gspace, na strony, ktore z grubsza dostarczyc nam jedynie oprogramowanie. Trzeba rowniez przyznac, ze ide tutaj na ustepstwa uznajac wszystkie strony w poddomenach jako jedna witryne – w przeciwnym razie do grupy nielogicznych musialaby trafic taki blox, a mozliwe, ze i kilka innych.

Wiem – czepiam sie, ale moznaby sie zwyczajnie spodziewac troche lepiej polotu u takiego wydawcy jak IDG. No ale – jak juz wspomialem – ciezkie jest zycie.

iPhone cracked

Thursday, July 5th, 2007

iPhone small

Przy okazji wielkiego boomu na iPhone’y moga wyplynac ciekawe kwestie, ale po kolei. iPhone w koncu trafil do salonow i bardzo szybko sie skonczyl. Zapewne dostarczenie znacznie mniejszej ilosci niz stanowia potrzeby rynku bylo zabiegiem marketingowym Apple – iPhone dzieki temu stal sie bardziej unikalny niz jeszcze byl. Unikalnosci iPhone’owi dodawal takze sposob dystrybucji – Apple podpisalo umowe jedynie z jedna firma – AT&T – i tylko w tej sieci mozliwe do kupienia byly iPhone’y. Z tego co sie zoriengowalem AT&T jest gigantem i ludzie za nim nie przepadaja (ale moze mylne wrazenie – podobnie jak wrazenie jakbysmy mowili o naszej “rodzimej” TPSA :) ). Nie przeszkodzilo to wielu osobom, aby kupic abonament w tejze sieci by moc uzywac iPhone’a.

iPhone znalazl sie tez na Polskim rynku – nieoficjalnie, bo na allegro i za niebotyczna kwote bodajze 5000 zl. Teraz ceny spadaja, ale nadal sa na sporym poziomie. Czytalem tez komentarz iz w Polsce debili nie brakuje, poniewaz iPhone’a nie aktywuja. Bo tak – iPhone wymaga aktywacji – nie chodzi tu bynajmniej o karte SIM, ale aktywacje w Apple – bez tego mozna co najwyzej zadzwonic na 112.

But not anymore! DVD Jon, gosciu odpowiedzialny m.in. za zlamanie DRM’a Apple stworzyl wlasny serwer aktywacji. I czegoz uzyl? Naturalnie .NET’a! Co bardziej mnie cieszy – kod dziala na “plaftormie” blizszej mojemu sercu od framework’a Microsoftu – czyli Mono! Co prawda “telefon” nie jest w pelni funkcjonalny – mozemy korzystac z iPod’a i internetu via WiFi (btw. swietnie rozwiazana przegladarka!) i na tym koncza sie jego mozliwosci (no Phone in iPhone :P ). Nie wiem czy taka aktywacja pozwala na korzystanie z telefonu posiadajac karte SIM AT&T, ale jesli tak – warto to rozwazyc. Po co wysylac nasze prywatne dane do nieciekawych zrodel?

iPhone activation Hack

Do sciągnięcia zarówno wersja binarna, jak i źródła aplikacji.

Google.validate()

Monday, July 2nd, 2007

icon-rel-tag.png

Ogolnie walidacja HTML’a i wszystkiego mnie nie rusza – wazniejszy jak dla mnie jest wynik niz scisle trzymanie sie norm (co nie oznacza, ze jezeli niewielkim kosztem mozna to zrobic dobrze, to czemu nie). Jednak co by nie mowil – brak walidacji do jedno (przynajmniej w takich wypadkach jakie mam na mysli), a brak jakiegokolwiek trzymania sie struktury to co innego.

I kogo jak kogo, ale prawdopodobnie najwieksza, a juz na pewno najbardziej znaczaca firme na rynku internetowym podejrzewalbym o chociazby minimalne trzymanie sie pewnych standardow. Mowa o Google, ktore jak przez przypadek odkrylem – ma wszelkie standardy w dupie. Przyszlo mi bowiem ladowac jedna ze stron do parsera XML. I co? I g.. Po raz pierwszy (no moze nie po raz pierwszy pierwszy, ale na pewno jeden z nielicznych) zajrzalem w zrodla google. A tam co? Groch z kapusta. Strona nie ma w ogole DOCTYPE, atrybuty raz sa, raz nie sa otoczone cudzyslowem, brakuje atrybutow w tagach. Pelna prowizorka. Wynik pracy przypominajacy jedna z pierwszych stron domoroslego uebdizajnera czy uebdeweloupera (jak kto woli – mozna uzyc i antycznego wyrazu webmaster), a nie powaznej, szanowanej firmy. Algorytm typu – dopisz, przeladuj, sprawdz czy sie nie popsulo, goto dopisz. Dodatkowo jakby strone skladalo kilka osob, z rozna wiedza, a deadline byl na dzisiaj (tak tylko tlumacze sobie, ze jedne taki script maja atrybut okreslajacy typ, a inne nie).

Wszystko to jakies takie dziwne i nie do konca zrozumiale. Z jednej strony obrazki maja dodany alt (pusty, ale jest), z drugiej strony w reszcie ciezko znalezc jakis zamysl (chyba, ze dla google oszczednosc na kilku znakach google zaoszczedza miliardy).

I co mi pozostaje? Napisac parser, ktory nie waliduje danych, albo poprawiac strone zmyslnymi wyrazeniami regularnymi. Tak czy siak – czlowiek zaczyna doceniac prace, jaka wkladaja tworcy silnikow do renderowania stron w przegladarkach, ze to wszystko – nawet taka sieczka – dziala. Swoja droga – ciekawe jakby tak wszystcy pokazaliby wielkiego faka i dobrze wygladalyby tylko strony zgodne ze standardami..

Wybierz tło:
Gotowe Gotowe