shw.rice
 
 

Archive for October, 2006

zembu mp3*

Tuesday, October 31st, 2006

Od pewnego czasu nazwa AllOfMp3 jest rownoznaczna z klopotami i walka, ktora ma szanse przejsc do historii. Dla mniej zorientowanych [sa tacy?] – AllOfMp3 to rosyjski serwis sprzedajacy muzyke w postaci plikow mp3 – prawie jak iTunes. Jak zwykle “prawie” robi wielka roznice – lecz tym razem, inna niz w przypadku piwa. Otoz roznica jest cena i postawa firmy sprzedajacej muzyke – w iTunes mozemy kupic pojedyncza piosenke za 99 centow, w AllOfMp3 za ta sama cene mozemy miec co najmniej polowe przecietnego albumu – prawda, ze robi roznice?

Juz na pierwszy rzut oka widac w czym owe klopoty – sprzedaja za tanio. Mafie producentow i wydawcow z USA regularnie atakuja firme Mediaservices, Inc – wlasciciela AllOfMp3, bo nie usmiecha im sie, ze sprzedaja tak tanio muzyke. Uwazaja to za dzialanie nielegalne. Mediaservices odpowiada, ze dziala legalnie [co jest prawda] oraz, ze placi wymagane od nich tantiemy rosyjskiemu odpowiednikowi naszego ZAiKSu – instytucji odpowiedzialnej za wydawanie licencji na handel utworami – to czyni serwis legalnym – przynajmniej w Rosji.

Ale mafii to sie nie podoba – czemu? Bo amerykanie nie przejmuja sie przepisami i kupuja muzyke w tanszym i lepszym AllOfMp3, zamiast w rodzimym iTunes. Z reszta nie tylko Ameryka ma z tym problem – ale o tym za chwile.

Aby uzmyslowic wszyskim jak dalekoidaca wladze maja koncerny muzyczne [i nie tylko] w takim kraju jak USA [i na calym swiecie] wystarczy powiedziec, ze od pewnego czasu sprawa AllOfMp3 stala sie sprawa polityczna. Aby zmusic wladze w Moskwie do dzialania zagrozono Rosji, iz zablokuje sie jej wejscie do Swiatowej Organizacji Handlu [WTO], jezeli serwis nie zostanie zamkniety. Jak narazie jednak niewiele to pomoglo – serwis dziala i ma sie dobrze. Kolejne dzialania ostatnio mialy na celu zablokowanie dostepu do serwisu przy pomocy platnosci – przyczynily sie do tego VISA i MasterCard.

Na szczescie firma nie daje sie – wprowadzila w odwecie nowa usluge – zaproponowala swoim uzytkownikom zwolnienie z platnosci – moga sciagac i sluchac muzyki, w zamian za ogladanie reklam. Pliki oczywiscie sa zabezpieczone piekielna technologia DRM, ale w tym wypadku jest to, powiedzmy uzasadnione – nie placac za utwory decydujemy sie na pewne ustepstwa. Nadal rowniez mozna kupowac utwory – a te juz nie sa zabezpieczone DRM’em. Uczciwy wybor.

Moga jednak byc osoby niezdecydowane po ktorej stanac stronie. Moze rzeczywiscie cos w tym interesie jest nie tak. Moze rzeczywiscie rosyjski ZAiKS nie ma prawa do sprzedawania licencji AllOfMp3 [w takim razie kto ma?]. Moze rzeczywiscie jak twierdza koncerny muzyczne z USA – cena 12 czy 15 centow za piosenke to zdecydowanie za malo, aby moc podpisac legalna umowe, aby “artysta” [oczywiscie "artysta", bo licza sie tak naprawde zyski koncernow - artysta nie dostaje z tego nic lub praktycznie nic] dostal swoja uczciwa dole. No to pragne powiedziec – juz nie musicie trwac w tej niepewnosci – otoz wystarczy spojrzec troszke na prawo od mateczki Rosji. W Chinach bowiem, od ok. 8 miesiecy dziala serwis top100.cn sprzedajacy muzyke za.. ok. 12 centow za piosenke. Wszystko w pelni legalnie, pieknie, za zgoda rzadu Chin oraz lokalnych i miedzynarodowych producentow i wydawcow muzyki – w tym SonyBMG, EMI i innych.

To jak to jest w takim razie – 12 centow w rublach jest cena zdecydowanie za mala, aby pokryc tantiemy “biednych artystow”, ale 12 centow w yuan jest juz kwota wystarczajaca? A moze chodzi o to, ze w przeciwienstwie do Chinskiego sklepu, AllOfMp3 jest dostepne rowniez w wersji angielskiej, a nie tylko rodzimym jezyku i Amerykanie nie maja problemu, aby dokonac tam zakupow za znacznie sensowniejsza kwote?

Na razie walka trwa, AllOfMp3 nie daje sie, co ciekawe nie przegrala zadnego procesu i pomimo coraz silniejszych naciskow, nie zamierza sie poddac. Niestety – mafie z USA [i nie tylko] rowniez – ostatnio dostep do rosyjskiego sklepu zostal zablokowany Dunskim abonentom Tele2. Co ciekawsze – taka cenzura internetu, w przeciwienstwie do cenzury Google [a faktycznie - nie cenzurze, a poddaniu sie prawodawstwu chinskiemu] w Chinach nie spowodowala ogolnoswiatowego oburzenia.

* wolne tlumaczenie “all of mp3″ – niestety nie chinskie, a japonskie.. powiedzmy :P

Jakim prawem?

Saturday, October 28th, 2006

Ostatnio w miare glosno zrobilo sie o nalotach policji do mieszkan prywatnych i rekwirowaniu sprzetu. Slychac bylo chociazby o Stalowej Woli. Jaka byla reakcja ludzi? Bardzo szybko zniknely z polek wszystkie Windowsy w miescie i coraz wiecej osob zainteresowalo sie wolnym oprogramowaniem (czyt. Linuxem).

Wszyscy lataja, panikuja, biadola – a ja sie pytam – jakim prawem? Jakie prawo ma policja do stosowania takiej “lapanki”?

Chodzi oczywiscie o kradziez oprogramowania, czyli w.w. produkty firmy Microsoft – Windows i Office. Policja tego nie ukrywa i mowi otwarcie. Dodatkowo sprawdzaja czy jestesmy w posiadania nielegalnych filmow oraz plikow mp3. A wiec – jakim prawem? Jakim prawem oskarzaja obywateli o kradziez, robia przeszukanie mieszkania – cos co sie widzi w amerykanskich filmach, w przypadku powaznych przestepcow. Czy polska policja dziala na tyle miernie, ze moze sobie pozwolic tylko na przeszukania u obywateli, ktorzy nie moga im wywalic ze strzebly w leb? I do tego wszystko “anderkawer” – po cywilu, autem z innego miasta, nieoznakowanym.

A jak nie znajda u mnie nielegalnego oprogramowania to kogo moge pozwac? Microsoft? Policje? Jezeli taki MS zadzwonilby z donosem na mnie, ze powiedzmy mam ich nielegalne oprogramowanie, to – po pierwsze mialbym prawo sie dowiedziec ze to byl MS, a po drugie moglbym wyciagnac konsekwencje w sadzie – a przynajmniej probowac. A tutaj co?

Zastanawia mnie tez jak panowie i panie policjanci rozpoznaja legalnosc oprogramowania, bo nie zawsze jest to takie proste. Nie mam wykupionej licencji na system Windows – nie potrzebuje. A mimo to uzywam go – i to legalnie. Jak? Dzieki MSDNAA, ktore zapewnia mi prawo do instalacji i korzystania z prawie calej puli oprogramowania Microsoft (oprocz Office’a). Tyle, ze papierka na to nie mam – to ja podpisuje papierek – zobowiazanie i dzieki temu dostaje dostep do oprogramowania. I co – maja mi uwierzyc na slowo? Watpie, ze maja swiadomosc programu MSDNAA – wielu studentow nie ma tej swiadomosci, a to oni powinni byc najbardziej zainteresowani.

A mp3-ki? Skad maja wiedziec, ktore sa legalne? Ktore zrippowalem z legalnie zakupionych plyt CD, ktore kupilem przez internet? Przesluchaja kazda z osobna?

A to tylko czesc watpliwosci, jakie sie nasuwaja, bo ciagle nie dostaje odpowiedzi – jakim prawem policja robi lapanke? Jak ja zglosze kradziez bog wie czego, to policja nie obchodzi mieszkan podejzanych w okolicy, nie mowiac juz o calym miescie – prosciej jest uznac to za znikoma szkodliwosc spoleczna i umozyc sledztwo z braku dowodow. Bo byle jaka firma, sklep prywatny czy osoba nie moze liczyc na to, ze policjalnci beda buszowac po miescie i sprawdzac czy kazdy ma legalnie zakupiony telewizor czy komorke, ktora mi np. ostatnio ukradziono.

Ponoc wszyscy jestesmy rowni wobec prawa – ale w rzeczywistosci wydaje sie, ze jest inaczej – nie kazdy moze sobie pozwolic na takie wplywy na policji. Nie kazdy z nas jest ogolnoswiatowa firma produkujaca software, nie kazdy jest czlonkiem lobby wydawcow i producentow audio-video. Nie kazdy moze pozwolic sobie na to, aby policja z czystego serca sprawdzala obywateli czy obywatele czasem nie dzialaja w zadnym stopniu na jego szkode. A moze jednak mamy takie prawo, tylko nie jestesmy swiadomi? To niech mnie ktos uswiadomi – prosze – niedlugo bedzie slychac o nalotach i rekwirowaniu wszystkich serwerow z datacenter, np. w poszukiwaniu nielegalnie “zainstalowanych” skryptow. A co – wierze w swoja prace i smiem twierdzic, ze ktos mogl zainstalowac cos mojego bez mojej wiedzy!

MEN: You’ve got a gay

Monday, October 16th, 2006

Kontynując Family Guy’a oraz wątek edukacyjny – miałem to kiedyś zamieścić i w końcu nie wiem czemu tego nie zrobiłem. Dyrektora zwolniono za to, iż chciał pozwolić na wizyte homoseksualisty w szkolę, który miał poprowadzić pogadankę o homoseksualiźmie. Zapewne bardzo niedługo w szkołach pojawią się filmy edukacyjne pokazujące pogląd panów Giertychów i innych Wierzejskich. A że LPR jeszcze nie pożyczał pomysłów na filmy reklamowe z USA – oto jeden na którym mogliby się wzorować:

[youtube]XomAFPSRVec[/youtube]

Druga kwestia to prawdy historyczne, znane z biblii. Jak wiadomo m.in. od pana wiceministra, “fakty” z biblii sa niepodwazane od tysiecy lat przez nikogo [w przeciwienstwie do teorii ewolucji].

[youtube]ZcqRSWqyUKI[/youtube]

“Mutation – it is the key to our evolution”

Saturday, October 14th, 2006

Jak to powiedzail Jean Luc Picard ze statku kosmicznego federacji US Enterprice, rowniez znany jako Profesor X.

Sęk w tym, że nie wszyscy wierzą w ewolucje – nie wierzy w nią Michael Behe (twórca “nieredukowalnej złożoności”), nie wierzy Mirosław Orzechowski (wiceminister edukacji), nie wierzy nawet Phoebe Buffay! A juz najbardziej nie wierzy Maciej Giertych. Jako nasz wspaniały eurodeputowany i prawdziwy Polak (czyt. waleczny, stawiający zawsze na swoim) postanowił niczym Joanna d’Arc, walczyć z systemem, który zmusza dzieci do uczenia sie tych bzdetów. Uważa on tą teorię za bujdę i twierdzi, że każdy rodzic powinien decydować czy dziecko ma się ją poznać czy też nie. Bardzo miłe z jego strony – zwłaszcza jak na zagorzałego przedstawiciela wiary, która “zaklepuje” sobie dzieci zanim zyskają jakąkolwiek świadomość czy ojca ministra, który lobbuje pomysł nauczania religii (a.k.a. religii chrześcijańskiej, bo o żadnej innej nie słyszałem, aby była nauczana w szkołach) obligatoryjnie (a.k.a. pod przymusem). Podstawy do niewiary? Poza oczywistymi – wierzeniowymi, które jakiś czas temu, delikatnie mówiąc “nakłaniały”, do wierzenia, że ziemia jest płaska? No cóż – teoria nie była od początku taka sama (w przeciwieństwie do innych rzeczy, w które np. Giertych wierzy), a modyfikowana, oraz posiada pewne nieścisłości. Trzeba przyznać, że brakuje jej takich faktów historycznych i naukowych, jak fakt 14′000 ton wyporności arki noego, ale co ja tam mogę wiedzieć – nie jestem profesorem leśnictwa.

Jeżeli to nie przejdzie w Europie (która według Giertychów do niedawna była zła i pewnie taka pozostanie, jeżeli Komisja nie usunie ewolucjonizmu z podręczników), to sprawą z pewnością zajmie się ktoś nam bliższy – odległościowo – w.w. wiceminister edukacji. Pomińmy fakt, że ewolucjonizmu się nie uczy – pan Orzechowski zna inne ogólnie znane fakty, które są wypaczane przez.. phi.. naukę. Każdy wie i zostało to naukowo stwierdzone, że taka zygota to już człowiek. Nie ma miejsca na spekulacje – to fakt! A takie miliony plemników czy jajeczek to pół-ludzie, ale że jesteśmy rasą cywilizowaną nie będziemy uważać się za nad-ludzi i przyjmijmy, że to też ludzie. Tak samo znanym naukowym faktem dla wiceministra jest to, że homoseksualiści uczą kłamstwa zamiast prawdy, zła zamiast dobra i brzydoty zamiast piękna (chociaż muszę przyznać, że zgubiłem się z nauką tego ostatniego).

Pozwolę sobię pod koniec zacytować kilka wypowiedzi naszego narodowego wice-pedagoga:

Ale ten podręcznik tylko zachęcał do tolerancji i stawiał pytania, i…

- Ale czy może istnieć takie pytanie? Nie może! Ja reprezentuję pogląd cywilizacji, w której zostałem ukształtowany. Musimy dbać, żeby ta cywilizacja przetrwała.

A gdzie miejsce na tolerancję światopoglądową?

- O, świat sobie już radził bez tolerancji i poradzi sobie dalej. Nie może być tak, że kilku maniaków będzie decydowało o losach cywilizacji…

Dyrektor Sielatycki nie został zwolniony za poglądy, tylko za krzewienie tego typu poglądów w szkole.

Nauczyciele kupili podręcznik Rady Europy wydany przez CODN – co się stanie, jeśli go użyją w szkole?

- Cały nakład jest pod kluczem, nie będzie upowszechniony. Tak mnie zapewniał dyrektor CODN. Jeśli jest inaczej – będę to wyjaśniał.

Kończąc je swoim komentarzem. Pogląd cywilizacji trwającej w gruncie rzeczy “kilka” lat – były starsze, dłużej trwające cywilizacje, które wierzyły w śmieszniejsze rzeczy czy bożków i zapewne też były nieomylne. Świat radził też sobie przez tysiące lat bez elektryczności czy nawet chrześcijaństwa – i w tym poglądzie popieram pana w 100% bez tego ostatniego poradzi sobie dalej. Popieram też tezę, że nie może być tak, że kilku maniaków będzie decydować o losach cywilizacji (chociaż z tą cywilizacją to trochę przesada) – tyle, że jestem pewien, że mówimy o innych maniakach. I pozostaje pytanie – to jak z tym zakupem – kupili podręczniki i im je zabrano? I czemu podręczniki Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli zostały zamknięte pod kluczem (bo nie śmiem mówić o cenzurze..)? Przecież nie chce Pan usuwać rzeczy z podręczników, a po prostu “należy rozpocząć rozmowę w tej sprawie”..

Zamiast myśli końcowej – coś dla rozrywki, bo każdemu nam sie należy odpoczynek po załamywaniu rąk po decyzjach naszych polityków – może nie najlepsza z możliwych próbka możliwości, ale przynajmniej na temat:

[youtube]aj1KGZSFmfs[/youtube]

UPDATE: W mieście Łodzi (na którego kandyduje/kandydował wiceminister) kuria urządziła bardzo praktyczne szkolenie dla nauczycieli – jak rozpoznać czy uczeń jest opętany przez diabła. Zapewne gdyby taka książka ukazała się w wydawnictwie CODN ministerstwo z wielką chęcią zasponsorowałoby ją każdemu nauczycielowi jako przepełnioną faktami publikację super-naukową.

Wybierz tło:
Gotowe Gotowe