Homoseksualizm budzi wiele dyskusji – nie tylko na poziomie samej seksualnosci, ale i na tematy bardziej filozoficzne, powiedzialbym. Bo tak w zwiazku z postem o “Nietolerancyjnych strazakach” wywiazala sie dyskusja o.. definicji.
Wymieniajac poglady z walthem doszlismy do momentu, kiedy doszlo do definiowania pewnych slow – takich jak tolerancja i akceptacja. To z kolei spowodowalo, ze zaczelem o tym myslec – co mozna nazwac prawidlowa definicja slowa? Jakie jest jego _prawdziwe_ znaczenie?
A wszystko zaczelo sie od popularnej “tolerancji”. Walth wyciagnal definicje tego slowa z Wikipedii i opierajac sie na niej stworzyl taka teorie: tolerancja != akceptacja, jezeli jest akceptacja, to jest tolerancja, a co gorsza – uznal to za jedyne mozliwa definicje tegoz slowa. Chodzilo glownie o to, iz aktualnie uzywana definicja slowa tolerancja jest nieprawidlowa, poniewaz ma za duzy narzut na popieranie pogladow, natomiast przytoczona przez niego definicja koncentruje sie na tolerowaniu, jako na “znoszeniu” danego podmiotu.
Ale czy na pewno? Pofilozofujmy..
Co mozna nazwa poprawna definicja slowa? Jak powstaje poprawna definicja? Wedlug waltha – podaje ja “slownik jezyka polskiego” wydawnictwa PWN. Ale dlaczego akurat ta? Kto powinien decydowac o tym co czyja definicja jest poprawna? Ze to definicja slownika PWN, a nie innego wydawnictwa? Czemu akurat ten autor wpisu ma racje, a nie np. ja [pomijajac, ze rozne kierunki studiow i zainteresowan] albo inny redaktor slownika?
Ale po kolei. Jezyk polski nie jest jezykiem martwym, jak np. lacina. Przeksztalca sie, zmienia nieustannie. I nie sa to zmiany jedynie przez dodawanie nowych wyrazow, lecz tez przez zmiane wyrazow istniejacych. Nabieraja one nowych znaczen. Tak wiec – czy pierwsze znaczenie slowa powinno byc jego definicja? Nie – w przeciwnym wypadku ciagle uzywamy zlych okreslen. Sa one rozne od znaczeniowo, od kiedy zostaly stworzone. Jezyk sie zmienil, a wraz z nim owe wyrazy. Tak wiec pierwotna definicja nie jest prawidlowa definicja wyrazu.
Tak wiec moze – najnowsza definicja jednym, wybranym slowniku? Tylko powstaje problem – czemu w tym i czemu akurat ta [i jeszcze jeden, ale o tym dalej]. Ta sama definicje mozna napisac do 100 roznych sposobow. Nawet uzywajac tych samych slow, ale w innej kolejnosci nadajemy pewnej barwy danemu znaczeniu. Zaleznie od pogladow autora, aktualnych czasow czy nawet nastroju podczas jego pisania. Nie mowiac o tym, ze definicja przechodzi przez wiecej niz jedne rece i podlega modyfikacjom. A w przypadku takich definicji jak slowo “tolerancja” chociazby zabarwienie, ma w rozliczeniu spore znaczenie. Nie mowimy tu o “pierwiastku” czy “calce”, ktore mozna zdefiniowac jednoznacznie, ale o znaczeniu zwiazanym z kultura i zyciem. Dlaczego wiec przyjmowac za definicje cos, co jest wynikiem niejako pogladu tworcy definicji? Tak bezkrytycznie przyjac jego poglad. I co zrobic z naszym zabarwieniem tego wyrazu? Uzywajac slow, wyrazamy uczucia. Moge nie lubic jakiegos slowa i uzyje go wtedy w kontekscie, w ktorym wypadnie ono zle, bedzie znaczylo cos negatywnego. Dla jednyk ‘geek’ to komplement, dla innych obelga – ktora definicja jest prawidlowa? Tak wiec nawet najnowsza definicja nie jest czyms czego mozna sie bezkrytycznie trzymac.
Wiec co? No coz – nie tak szybko – analizujmy bowiem dalej, bo bedzie jeszcze ciekawiej. Czemu powinno uzywac sie najnowszego slownika, a nie pierwszego? Bo wyraz zmienil lub nabral nowego znaczenia. Ale przeciez to niemozliwe! Przeciez zgodnie z teoria, definicja wyrazu zalezy od najnowszego znaczenia zapisanego w slowniku. Tak wiec za czasow tworzenia slownika pierwotnego – to byla aktualna i jedyna mozliwa definicja danego wyrazu – przeciez mowi to teoria, w ktorej uzywamy owego slownika, jako argumentu. Tak wiec znaczenie slowa nie mialo prawa sie zmienic – nie moglo podlegac ewolucji, zmianom – posiadalo definicje zapisana w slowniku i byla to _jedyna poprawna_ definicja tego slowa. Slowo nie moglo zostac uzyte na nazwanie czegos niezapisanego w slowniku, poniewaz nie byloby to zgodne z jego definicja, co oznacza, ze opis bylby bledny i pusty. Kiedy powiem, ze moj “komputer jest przystojny” uzyje slowa przystojny w zlym znaczeniu, rzeczy martwe nie podlegaja pod definicje slowa “przystojny”, tak wiec uzywajac slowa przystojny, probuje nadac mu inne znaczenie, niezgodne z aktualna definicja, co jest sprzeczne z teoria slownika == nie do przyjecia. Tak wiec – teoria stwierdza, ze nie aktualne znaczenie wyrazu sie liczy, a jego znaczenie pierwotne! Tak wiec mamy problem, bo slow, ktore zmienily znaczenie lub nabraly nowego jest znacznie wiecej, niz tylko problematyczne “tolerancja” i “akceptacja”. Nie tylko wyslawiamy sie zle, ale i cala teoria slownia stoi w opozycji do samej siebie – lamiac swoja teorie. Paradoks.
Probujmy nie panikowac, nie wszczynac zamieszek, obalac rzadow i tworzyc swiat od poczatku – przynajmniej przez chwile. Plynmy dalej, analizujac problem slownika. Czemu teoria slownika nie dziala? Poniewaz przynajmniej jeden wyraz, od czasu swojego powstania zmienil znaczenie. To wystarczy, aby obalic ta teorie. Dlaczego zmienil on znaczenie? Poniewaz zostal uzyty w kontekscie, do ktorego nie zostal stworzony. Poniewaz.. zmienili go ludzie. I to nie ludzie, ktorzy oderwani od rzeczywistosci, zamknieci przez cale zycie w pokoikach i tworzacy “Slownik” postanowili zmienic jego znaczenie, a poniewaz zwykli ludzie lub – bardziej przerazajaco – zwykly czlowiek – gdzies, kiedys wypowiedzial wyraz nie trzymajac sie kurczowo jego definicji, w kontekscie innym niz zapisany w slowniku. A to jak wirus – rozprzestrzenilo sie na miasto, kraj, swiat. A wystarczylo uzyc wyrazu w innym zabarwieniu, niz [powiedzmy] neutralne – slownikowe. I juz zwykly wyraz stal sie obelga. Zmienil sie, ewoluowal, a wraz z nim musiala zmienic sie i definicja slowa w slowniku. A slownik, jako taki stracil swoje znaczenie, wyznaczajace poprawna i jedyna definicje danego wyrazu.
Tak wiec od czego tak naprawde zalezy definicja? Od ludzi. Ale jezeli uwazasz, ze to koniec – to bedzie jeszcze lepiej – niespodziewany zwrot akcji. Bo sluchaj dalej – czemu slownik musial zareagowac na nowa definicje slowa? To, ze powiedzialem “przystojny komputer” nie oznacza, ze slownik musi zmienic definicje wyrazu. Chodzi o “wiekszosc” lub jak kto woli – odpowiednie minimum. To, ze jedna osoba uzyje wyrazu niezgodnego z definicja na aktualny moment w czasie, tylko zapoczatkowuje proces. Te nowa, nieformalna definicje musi “podlapac” odpowiednia ilosc osob i zaczac jej uzywac. Kiedy to slowo zostanie rozpowszechnione w nowej definicji odpowiednio dlugo, u odpowiednio duzej liczby osob, slownik musi zareagowac i zaktualizowac definicje – w przeciwnym razie bylby oderwany od rzeczywistosci i nikt by go juz zupelnie nie bral pod uwage. Tak wiec slownik zmienia definicje, pozostawiajac sobie resztki “wladzy” nad slowem i jego definicja. Udowadnia tym jednoczesnie, ze wladzy tej nie ma, jest ona jedynie pozorna, bo wlasnie ktos mu ja odebral, zmuszajac go do zmiany definicji.
Ale obiecalem wam zwrot akcji, niespodziewany koniec, moze nawet nadzieje na sequel. Bo czy rzeczywiscie od wiekszosci zalezy ta definicja? W tym problem, ze nie. Swiat nie jest idealny, nie mozemy podpozadkowac go sztywnym regulom, ktorych wszyscy bedziemy sie trzymac. Moze to bolec, moze nawet ciebie – mozesz skakac, tupac nogami, ale prawda jest taka, ze sie nie da. I cala ta teorie mozna wyrzucic do kosza – bo znaczenie wyrazu zalezy od.. ciebie! To ty odpowiednio interpretujesz wyraz. Biorac pod uwage swoja znajomosc jego definicji, kontekst, nastawienie do osoby, ktora uzyla wyrazu, calosci informacji, nastroju, humoru, stanu psycho-fizycznego, dnia tygodnia, godziny, pogody za oknem i miliarda innych, “nieistotnych” spraw, ktore sprawia, ze wypowiedz i kazdy jej wyraz, swojego rozmowcy zinterpretujesz i zrozumiesz tak, jak.. powiedzmy bedziesz tego chcial. Nie bedzie cie obchodzic co mowi najnowsze czy pierwotne wydanie slownika [teorie slownika], wiekoszosc ludzi [teoria "wiekszosci"] – to wszystko nie bedzie mialo znaczenia, bo i tak przywalisz gosciowi, bo uznasz, ze cie obrazil. I to od ciebie bedzie to zalezec. Kto wie – moze nawet dzieki temu, wyraz, ktory cie tak zirytowal, stanie sie za 5-10 lat najgorsza obelga, chociaz zgodnie ze wszelkimi teoriami, nie byl nia, dopuki go tak nie zrozumiales. Bo ani slownik, ani “wiekszosc”, ani nawet sam wypowiadajacy wyraz w oparciu o jakakolwiek definicje, nie ma takiej mocy jej zmienic, jak ty, ktory ten wyraz interpretujesz.
Tak wiec – swiat nie jest idealny, nie ja “jedynej wlasciwej” definicji wyrazu, malo jest stalych definicji [i zwykle odnosza sie one do zjawisk stalych i wzglednie jednoznacznych - jak np. definicje okreslen matematycznych], a znaczenie wyrazu zalezy w gruncie rzeczy od “widzimisie” osoby, do ktorej kierujemy slowa. Jedyne co mozemy zrobic z formalnymi definicjami, to przyjmowac je jako pewne wyznaczniki, mozliwe znaczenia.. a tak naprawde – po prostu modlic sie, zebysmy sie nawzajem zrozumieli