Janusz Korwin-Mikke zostal ogloszony “Szowinista Roku 2007″. Wyglada to o tyle zabawniej, ze taka Manuela Gretkowska zostala ogloszona “Polka Roku 2007″. No coz – wszyscy wiemy, ze Pani Manuela, to super babka, a Pan Janusz to palant i co gorsze – faszysta, ja twierdzi nasza Polka.
Wywiad z Panem Januszem (jako jeden z niewielu, bo telewizja niespecjalnie lubi Korwina-Mikke, co troche dziwi biorac pod uwage to, iz publicznosc lubi wyraziste postacie [ale niestety tez zazwyczaj glupie - co moze akurat tutaj przewazac na niekorzysc Pana]) mozna bylo obejrzec w Dzien Dobry TVN. Bardzo profesjonalny i obiektywny trzeba dodac. Na szczescie wszystko lecialo “lajf”, wiec mozna wreszcie zobaczec to, na co nieraz narzekal JKM – czyli manipulacje telewizji (jako ciekawostke trzeba dodac, ze w tym samym programie mowiono o manipulacji, tylko po koncentracji na politykach i dzieciach, zapomniano powiedziec o telewizji..).
Wywiad zaczyna sie z grubej rury – wkladaniem w usta Korwina-Mikke slow – “czy naprawde pan uwaza, ze kobiety sa glupsze niz mezczyzni?” (”pan” zamierzony – po tonie wywiadu). I jak pozniej nie przytakiwac JKM, ze rzeczywiscie telewizja przekreca jego slowa?
Warto chyba zaznaczyc, ze nie popieram wszelkich pogladow Janusza Korwina-Mikke, a te ktore popieram – bynajmniej nie bezkrytycznie. Nie mozna jednak facetowi zarzucic braku realizmu. Tylko, ze realizm nie jest zbyt pozytywna wartoscia w dobie tzw. poprawnosci politycznej. Korwin-Mikke nie mowi, ze kobiety sa glupsze – mowi on, ze kobiety i mezczyzni sa ROZNI! Podaje jako przyklady swoje sztandarowe pozycje – brydz, szachy, probujac pokazac, ze np. umiejetnosci analityczne u mezczyzn, ze wzgledu na lata przystosowania, ewolucji oraz genetyke sa wieksze, niz kobiet. Srednio. Konrargumentem nie moze byc wybranie madrzejszej kobiety i glupszego mezczyzny i na tym przykladzie (i tylko tym) pokazanie, ze jednak tak nie jest. To nie jest algebra Boole’a, gdzie Janusz Korwin-Mikke stwierdza, ze dla kazdego mezczyzny i kazdej kobiety ze zbioru kobiet i mezczyzn zachodzi nierownosc, taka ze inteligencja mezczyzny jest wieksza od inteligencji kobiety. Znalezienie wyjatku (czy wyjatkow), nie podwaza tej tezy. Realnie patrzac kobiety i mezczyzni sa rozni, sa lepsi w roznych rzeczach i chocbysmy sie posrali, to nie zmienimy tego przez nastepne kilka lat, skoro natura sprawiala to przez lat tysiace czy miliony.
Ale nawet juz nie o tym mowa, bo takie dysputy mozna prowadzic bez konca i ze wzgledu na wysokie zaangazowanie emocjonalne uczestnikow – trudno (jezeli w ogole mozliwe jest) przekonac druga strone o swoich racjach. Popatrzmy jednak z troche innej perspektywy, na moze troszke inny problem. Dlaczego kobiety (nie wszystkie, ale te wojujace) za taka zniewage uwazaja naturalne predyspozycje do opieki nad dziecmi? Dlaczego kiedy pojawia sie temat kobiet siedzacych w domu i wychowujacych dzieci, te tak bardzo boli to, iz tak niektorzy uwazaja. Czy to nie zegar biologiczny kobiety jest jednym z glownych powodow checi posiadania potomka? Czy przez piersi pelne mleka natura nie daje tyci malej wskazowki, ze przynajmniej przez pierwszy okres dziecko jednak (w wiekszosci przypadkow) powinno zostac przy matce?
Wiem, ze to przejaskrawianie, ale niespecjalnie uspokaja mnie wizja matek odrzucajacyh dzieci i szkod w psychice, jakie czynia swoim malenstwom, tylko dlatego, ze nie zgadzaja sie na naturalna kolej rzeczy i na przekor calemu swiatu, zamiast zajmowac sie dzieckiem, beda robic kariere – bo moga (a nawet musza – zeby nie dac sie meskiemu, szowinistycznemu swiatu).
Jednoczesnie rezerwuja sobie wszystkie prawa. Skoro mezczyzni i kobiety sa rowni w kwestii wychowywania dzieci, to dlaczego tak niewiele dzieci pozostaje przy mezczyznach? Dlaczego matka musi byc alkoholiczka, narkomanka i najlepiej seryjna morderczynia, zeby prawa do wychowywania dziecka dostal ojciec? Przeciez jestesmy (ponoc) rowni. Mozna pojsc dalej – skoro mezczyzni i kobiety sa tacy sami, dlaczego feministki jak Polka Roku Manuela Gretkowska nie wojuje o mozliwosc adopcji przez pary homoseksualne?
Sek w tym, ze nie chodzi o rownouprawnienie, nie chodzi o rowne szanse – chodzi o cos zupelnie innego. Rownouprawnienie, to rowne prawa – nie na stanowiskach kierowniczych, ale wszystkich. Rowne prawa i obowiazki. Wtedy mozemy mowic o rownosci. Dlaczego do zarzadow firm wymusza sie minimalna liczbe kobiet, a nie robi sie tego np. u szambonurkow? Nie slyszalem nigdy o walce kobiet o prace w sciekach, przy wywozie smieci, na budowie przy przenoszeniu workow z cementem. Tam nagle roznice zaczynaja byc bardziej widoczne. Wiec jak to jest – kobiety nadaja sie tak samo na stanowiska kierownicze jak mezczyzni, ale mezczyzni lepiej nadaja sie do “brudnej roboty”? Przeciez to takie niesprawiedliwe, nierowne – mezczyzna staje sie wtedy bardziej wszechstronny niz kobieta – ciagle cos jest jednak nie tak. Wiec moze nie chodzi tyle o promowane ciagle rownouprawnienie, a naduprawnienie. Kobiety jako kadra kierownicza, mezczyzni jako robole, bo kiedy dojdzie do zrownania, okaze sie, ze jednak mezczyzni sa lepsi – w tych “gorszych” pracach, wiec moze jednak pojdziemy za natura i jednak “sklonimy” ich do pracy wlasnie tam?
Mozna rowniez w tej sytuacji zauwazyc inne prawidlowosci. Pomijam nazywanie czlowieka z podejsciem od strony natury szowinista, a kobiete dzialajaca wbrew naturze czlowieka – humanistka. Chodzi o inne podejscie. Nie jest tak, ze mezczyzni maja uprzywilejowana pozycje, a kobiety sa nisko nisko i musza walczyc o swoje prawa. Sek w tym, ze kobiety krzycza na lewo i prawo, ze im zle, ze nie maja tego, owego, a mezczyzni to maja. Moze to rowniez kwestia genow i lat ewolucji, gdzie mezczyzna po prostu opiekowal sie kobieta, a nie wystepowal przeciwko niej. I tak nie krzyczy, ze kobieta pracuje mniej, szybciej moze zrezygnowac z pracy, a on musi harowac wiecej, czesto niedozywajac wieku emerytalnego (bo to wczesniej idace na emeryture kobiety zyja dluzej). Nie krzyczy, ze kiedy chodzi o badania nad lekami, metodami leczenia czy ich refundacja, to kobiety maja uprzywilejowana pozycje. Nie krzyczy, ze jako mezczyzna musi poswiecic iles miesiecy swojego zycia (nie mowiac o nerwach przez wszystkie lata przed), aby odbebnic swoja sluzbe w armii, z czego kobiety sa zwolnione. Nie ma oskarzen o molestowanie seksualne, mobbing w stosunku do mezczyzn, chociaz w tychze nie chodzi o seks, a wladze. Nie ma oskarzen o gwalty na mezczyznach, chociaz w gwalcie nie chodzi (nie musi chodzic) o fizyczne, a o psychiczne przymuszenie do odbycia stosunku seksualnego. Nie mowi sie o tym, ze kobieta moze wystapic o rozwod, podajac za powod impotencje meza (jezeli ten nie byl impotentem przed slubem) i zabrac mu polowe majatku, a z kobieta nie mozna sie rozwiezc w ten sam sposob, bo jest oziebla, niewygimnastykowana w lozku czy tez (co bardziej pasuje do przypadlosci mezczyzn) zachorowala i np. musiano amputowac jej piersi.
O tym sie nie mowi. A zapewne nie sa to jedyne przypadki dziwnej nierownosci kobiet i mezczyzn. Bo nie krzycza mezczyzni, a kobiety. Z pewnych, nie do konca racjonalnych, logicznych powodow. Moze to jednak jest inaczej i w rzeczywistosci to mezczyzni sa glupsi. Tylko to tez nie do konca pasuje do koncepcji unisexowego spoleczenstwa. Chyba warto sie nad tym zastanowic..
(more…)