PiEs ogrodnikA
Thursday, August 13th, 2009Zastanawialem sie ostatnio nad dzialaniami roznych firm odnosnie ich produktow – a konkretniej – gier. Sa firmy, ktore swoje stary gry po prostu rozdaja. I tak naprzyklad na przestrzeni lat dostalismy wszystkie wydane wersje gier GTA az do 3. Ostatnio nawet obilo mi sie o uszy wydanie jakiejs wersji S.T.A.L.K.E.R.a (btw. gry z jak dla mnie genialnym pomyslem, ale ktora niestety nie wykorzystala w pelni potencjalu), ktora udostepnili – bylo to o tyle ciekawe, ze byla to wersja posiadajaca pewne cechy, ktore nie byly dostepne w wersji finalnej. Niestety nie jestem pewien czy byl to release oficjalny czy po prostu wyplynela jakas beta (co by troche bylo dziwne ze wzgledu na czas od wydania gry).
Niestety – jest to nadal wyjatek od reguly, ktorego nie do konca rozumiem. Zwykle gry troche tanieja wraz z wiekiem (co nie jest do konca dzialaniem firmy, a mechanizmem rynku) lub ostatniecznie trafiaja do stanu.. zawieszenia. Zawieszenia, tzn. niewiadomo co sie z nimi dzieje – ani nie sa dostepne w legalnej sprzedazy, ani nie sa nigdzie udostepnione. Sytuacja chora – o wiele bardziej chora, niz chociazby proba sprzedazy tytulow po kilka dolcow przez siec (jak chociazby na GOG.com). Firma ani nie zarabia na grze, ani nie udostepni jej fanom. Co ciakawe – firma de facto traci, poniewaz udostepniajac stare tytuly, nie tylko jest w stanie promowac nowe czesci serii, ale rowniez tworzy mila, przyjazna atmosfere wokol oraz wizerunek firmy. A fani gier z dawnych lat nie maja legalnej okazji pograc w gry, ktore kochali kilka lat wczesniej.
Pisze to, poniewaz mialem okazje przeczytac dzisiaj informacje o “odnowieniu praw” EA do pewnych starych marek. Firma postanowila zapewne wydac niemala kase, aby odnowic prawa do tzw. wlasnosci intelektualnej, na ktora skladaja sie gry/serie Road Rash, Theme Hospital, Populus i Wing Commander. Kto gral w ktorakolwiek z gier wie, ze sa one mocno wiekowe, ale i w pewnym sensie kultowe. Road Rash na PC wyszlo w 1994, Theme Hospital w 1997, Populus w 1989 lub 1998 w zaleznosci od wersji, Wing Commander wyszedl w roku 1990. Jak widac – najmlodsza gra ma dobre 11 lat, najstarsza dobre 20. EA natomiast ani nie planuje ich udostepnic, chociaz nie zarabia na nich nawet centa rocznie, to wydaje kase, zeby utrzymac jakies prawa do tych gier.
Na tym wlasnie polega absurd wszelakich praw autorskich i pokrewnych (w aktualny, chorym jego rozumieniu – nie mam nic przeciwko “prawom autorskim” jako takim – chociazby niezbywalne prawo do uznania autorstwa). Praw, ktore z czasem, przez kolejne administracje, pod naciskiem lobby wszelakich firm i organizacji zostaja przedluzane – na dziesiatki lat po smierci autora.
W ich wyniku, w przypadku gier, legalnie mozemy tak naprawde co najwyzej wspominac, jak to milo kopalo sie wladze w Road Rash na 486 lub budowalo sie szpital aby wyleczyc chorego na niewidzialnosc w Theme Hospital, bo EA bawi sie w psa ogrodnika i broni praw do 20-letnich tytulow jak niepodleglosci.
A to tylko 4 przyklady jednej firmy. Ile jest innych takich tytulow? Kto z was nie popykalby w pierwsze Diablo (13-letnia gra, 3 czesc w produkcji i ma wyjsc w tym roku)? Gra nie jest dostepna w sprzedazy – sprzedawane jest jedynie Diablo II – Blizzard (zarabiajacy miliony miesiecznie na WOW) liczy sobie za nia 20-40 dolarow.
A ja dzisiaj pogralem sobie w Ghosbusters z Commodore64 – gra z czasow w ktorych piractwo bylo legalne a gier powstawalo setki. Czy za kolejne 10 lat bedziemy nadal nie bedziemy mogli sobie legalnie pograc w takie hity jak Diablo, Road Rash czy Theme Hospital na swoich emulatorach wspolczesnych maszyn, uruchamianych na 32 rdzeniowych komputerach kwantowych? Czy w pewnym momencie firmy sie opamietaja i uznaja, ze ciagniecie kilku baksow rocznie za 20-letnich staruszkow czy bawienie sie w psa ogrodnika w stosunku do swoich starych tytulow jest po prostu glupie?





